poniedziałek, 12 listopada 2012

Świnka skarbonka!

Świnka skarbonka na dobre zagościła w moim życiu! Prowadząc takiego bloga jak ten, jestem winien czytelnikom pewną dozę profesjonalizmu, nieprawdaż? Dotychczas rolę skarbonek spełniały u mnie dwa drewniane kuferki - jednak profesjonalista w oszczędzaniu powinien mieć rasową, profesjonalną, prawdziwą i oryginalną świnkę skarbonkę.... i koniec!


Na moim regale stoi zatem wielka porcelanowa świnka z otworem na monety. Skarbonka ma możliwość otwarcia - jest specjalny otwór na dole, który otwiera się dość trudno, ale nie trzeba jej rozbijać.

Postanowiłem, że w śwince będą lądować wszelkie monety poniżej 50 groszy, a jeśli w portfelu będzie ich dużo - także 50 groszówki. Dlaczego?

Po pierwsze unikam dzięki temu wypychania portfela (świnka jest już u mnie kilka dni, a kuferki od dawna) , po drugie mam efekt obcinania końcówek z zakupów - to co nieudolnie próbował nam wprowadzić mBank programem mSaver jest urzeczywistnione w lepszym, realnym wydaniu.

Co zrobię z oszczędnościami? To co zawsze - wydam na jakiś ekstra zakup, ewentualnie sprezentuję coś komuś bliskiemu (a co? nie jestem jakaś skąpa świnia). Zagospodarowanie wielkiej ilości drobniaków nie jest problemem - wrzucę je do maszyny liczącej w automatycznej kasie Tesco, chociażby...

A jak wygląda Twoja skarbonka?

13 komentarzy:

  1. aha, równie często wrzucam takie drobne też do skarbonek wystawionych na cele charytatywne

    to i tak przeliczają automaty w banku, a jeśli każdy by się dorzucił, choć te parę groszy, na jakiś cel...

    tak czy inaczej wierzę, że oszczędzanie nie może mieć charakteru skąpstwa

    co jest wyrażone w tytule bloga... racjonalne oszczędzanie...

    racjonalne...

    OdpowiedzUsuń
  2. świnki póki co nie mam. jest tylko mała ozdobna puszka na szafce w przedpokoju. lądują w niej wszystkie drobniaki ktore znajduje w spodniach, w kurtkach, płaszczach, lub które z niewiadomych powodów przytargalam w dłoni (pewnie bylam tak obładowana, że ciezko mi bylo znalezc portfel w torebce).

    uff dobrze, że ta wychudzona świnka zniknęła w poście poniżej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wychudzona świnka to niestety to, co coraz częściej wciskają nam banki :(

      Usuń
  3. U mnie zamiast świnki działa tzw. portfel na drobniaki.
    Kiedy czasem zarobię więcej, odkładam oprócz drobnych także a to 10zł, a to 20zł.
    Potem mogę oddać Córce, kiedy potrzebuje na jakieś swoje drobiazgi :), a czasem sama idąc na małe zakupy biorę stąd, zamiast wypłacać od razu z bankomatu.
    Największy problem jest z tym liczeniem drobnych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł na fajną, dużą skarbonkę to np. puszki na alkohole jakie często możemy spotkać dajmy na to po whisky. Wycinamy otwór i gotowe.

    PS. W ogóle wtórne zastosowanie przedmiotów w innym celu to świetna sprawa. Jest dużo inspiracji w sieci.

    A co do skarbonek ogólnie, to jest to fajna sprawa. Tego co do nich wrzucamy specjalnie nie czujemy (o ile ktoś nie wrzuca 5tek i niżej) a jak już opróżnimy pełną to można się mile zaskoczyć. Zastrzyk niespodziewanej gotówki która z jednej strony nie jest czymś na plus, bo w końcu po prostu tego nie wydaliśmy, a z drugiej często na tyle fajna sumka że już można coś podziałać.

    OdpowiedzUsuń
  5. macie rację ze swoimi patentami na skarbonki... oczywiści w poście jest trochę żartu

    wykorzystać dużą puszkę, czy stary portfel, super sprawa

    a drobniaki? choćby w banku muszą je przeliczyć i przyjąć na konto

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. reklama komercyjna na tym blogu jest płatna

      fussmoz@jadamspam.pl

      Usuń
  7. Ja mam do tego celu... kaczkę :-) Nabyłam ją zanim jeszcze to miłe zwierzątko zaczęło na stałe kojarzyć się z jedną z politycznych opcji. Od pewnego czasu (z wyżej wymienionego powodu) łypię na kaczkę mało przychylnym wzrokiem i myślę o zmianie formy skarbonki. Prócz miłych zaskoczeń i możliwości sprawienia sobie jakiegoś drobiazgu, zaskórniaki z kaczki wspierają mnie, kiedy np zamawiam kuriera opłacanego przy odbiorze towaru. Z przyczyn obiektywnych, nie mam możliwości wyskoczenia za róg do sklepu i rozmienienia np dyszki na drobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma sprawy, możesz mi tą kaczkę oddać, rozumie się, z zawartością :D

      Usuń
    2. Hm... po tej propozycji odczułam, że jestem do tej kaczuszki (a szczególnie do jej zawartości) zbyt emocjonalnie przywiązana :-D

      Usuń
  8. A ja mam świnkę w łazience :) Zawsze sprawdzam kieszenie przed praniem ;)

    A żółtki wrzucam dziecku do jego skarbonki. Dzięki temu generalnie nie odczuwam jego bardzo drogiego hobby... (lego technic), a i on się uczy, że wszystkie pieniążki z kieszonkowego lądują w skarbonce i jak uzbiera konkretną kwotę, to spełnia jedno swoje marzenie z listy marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O śwince w łazience to bym nie pomyślał :)

      Usuń