Praca jako agent ubezpieczeniowy lub tzw. asystent agenta. Akwizytor w MLM. Konsultantka firmy kosmetycznej.
Dziś napiszę co myślę o tej pracy jeśli chodzi o rozwój zawodowy młodego człowieka. Otóż ma ona swoje dobre i złe strony z przewagą tych ostatnich. Nie jest to praca dla każdego i nie każdy będzie potrafił odnaleźć w niej korzyści.
Pierwsza sprawa jest taka, że lepsza jest taka praca akwizytora niż żadna, szczególnie dla młodego człowieka z aspiracjami, który dopiero wchodzi na rynek pracy. Mimo iż zazwyczaj młody adept nie otrzyma za nią wynagrodzenia, lub wynagrodzenie będzie małe (część prowizji) jest to jakiś kontakt z szeroko pojętym biznesem, finansami, marketingiem, MLM, kwestiami samoorganizacji, planowania... takie biznesowe wyjście na świat - trudne bo trudne, ale dla niektórych bardzo fajne - poczują się jak ryba w wodzie.
O ile młody czytelniku/czytelniczko zachowasz do tego rezerwę i sceptycyzm, zachowasz zimną krew i własne niezależne myślenie na huraoptymistyycznych lekko sekciarskich szkoleniach, jak najszybciej poszukasz dla siebie korzyści (niekoniecznie finansowych) na początek może ci się to spodobać i być odskocznią w dalszy biznes.
To samo się generalnie tyczy wszelkich marketingów wielopoziomowych, MLM, akwizytorstwa finansowego.
Druga sprawa jest taka, że w tej pracy przeważają negatywy i mogą zarobić jedynie nieliczni. W ubezpieczeniach, szczególnie ubezpieczeniach na życie obowiązuje zasada, że budujemy/planujemy sobie sieć kontaktów zaczynając od własnej rodziny i znajomych oraz dalszych znajomych wciskając im nasze "rewelacyjne" produkty. Jeśli są to kosmetyki popularnej sieci Avon, Oriflame, FM itp. to żaden problem - ot, twój wujek, ciotka i żona kuzyna będą po prostu mieli jedną fiolkę kosmetyku więcej na swojej półce - nawet jeśli zapłacą odrobinę więcej niż za podróbkę w supermarkecie nic złego się nie stanie - a ty zarobisz, może nawet będziesz zadowolona/y z wypłaty. Jeśli jednak naciągniesz tych samych ludzi na "rewelacyjny produkt finansowy" w stylu ubezpieczenia na życie a firma ubezpieczeniowa (co raczej pewne) wydoi ich finansowo - to twoje relacje rodzinne i pośrednio zawodowe będą złamane na wiele lat, co skutecznie może ci utrudnić jakikolwiek rozwój dalszej kariery!!!
Dlatego o ile nie sprzedajemy względnie niedrogich preparatów ziołowych czy kosmetyków w sieci MLM - w żadnym razie nie wierzymy podręcznikom do MLM i NIE BUDUJEMY struktury wśród rodziny i znajomych, a nawet wśród mieszkańców mniejszego rodzinnego miasta - bo po co sobie potencjalnie bruździć na przyszłość.
Jeszcze raz powtórzę: jeśli sprzedasz jako akwizytor MLM preparat ziołowy BongoBongo wujkowi Zenkowi, to mimo iż zapewne BongoBongo jest nieco przepłacony w stosunku do analogicznego preparatu z zielarni - to może się zdarzyć, że wujek Zenek weźmie zakup do siebie, zajmie się na poważnie swoim zdrowiem, ograniczy papierosy, zacznie więcej spacerować i w niedzielę pić szklankę czerwonego wytrawnego do obiadu zamiast butelki podłej wódy z tej niskiej półki w Pierdonce... w efekcie ciocia Marianna będzie dumna z męża i zadowolona z kontaktu z tobą - wniosłeś do ich rodziny coś dobrego. Jeśli natomiast naciągniesz ich na przewalone ubezpieczenie, lub fundusze wysokiego ryzyka na których nieźle stracą - to marny twój los wśród rodziny i znajomych. Zyskasz już na zawsze etykietę krętacza i złodzieja.
Pierwsza sprawa jest taka, że lepsza jest taka praca akwizytora niż żadna, szczególnie dla młodego człowieka z aspiracjami, który dopiero wchodzi na rynek pracy. Mimo iż zazwyczaj młody adept nie otrzyma za nią wynagrodzenia, lub wynagrodzenie będzie małe (część prowizji) jest to jakiś kontakt z szeroko pojętym biznesem, finansami, marketingiem, MLM, kwestiami samoorganizacji, planowania... takie biznesowe wyjście na świat - trudne bo trudne, ale dla niektórych bardzo fajne - poczują się jak ryba w wodzie.
O ile młody czytelniku/czytelniczko zachowasz do tego rezerwę i sceptycyzm, zachowasz zimną krew i własne niezależne myślenie na huraoptymistyycznych lekko sekciarskich szkoleniach, jak najszybciej poszukasz dla siebie korzyści (niekoniecznie finansowych) na początek może ci się to spodobać i być odskocznią w dalszy biznes.
To samo się generalnie tyczy wszelkich marketingów wielopoziomowych, MLM, akwizytorstwa finansowego.
Druga sprawa jest taka, że w tej pracy przeważają negatywy i mogą zarobić jedynie nieliczni. W ubezpieczeniach, szczególnie ubezpieczeniach na życie obowiązuje zasada, że budujemy/planujemy sobie sieć kontaktów zaczynając od własnej rodziny i znajomych oraz dalszych znajomych wciskając im nasze "rewelacyjne" produkty. Jeśli są to kosmetyki popularnej sieci Avon, Oriflame, FM itp. to żaden problem - ot, twój wujek, ciotka i żona kuzyna będą po prostu mieli jedną fiolkę kosmetyku więcej na swojej półce - nawet jeśli zapłacą odrobinę więcej niż za podróbkę w supermarkecie nic złego się nie stanie - a ty zarobisz, może nawet będziesz zadowolona/y z wypłaty. Jeśli jednak naciągniesz tych samych ludzi na "rewelacyjny produkt finansowy" w stylu ubezpieczenia na życie a firma ubezpieczeniowa (co raczej pewne) wydoi ich finansowo - to twoje relacje rodzinne i pośrednio zawodowe będą złamane na wiele lat, co skutecznie może ci utrudnić jakikolwiek rozwój dalszej kariery!!!
Dlatego o ile nie sprzedajemy względnie niedrogich preparatów ziołowych czy kosmetyków w sieci MLM - w żadnym razie nie wierzymy podręcznikom do MLM i NIE BUDUJEMY struktury wśród rodziny i znajomych, a nawet wśród mieszkańców mniejszego rodzinnego miasta - bo po co sobie potencjalnie bruździć na przyszłość.
Jeszcze raz powtórzę: jeśli sprzedasz jako akwizytor MLM preparat ziołowy BongoBongo wujkowi Zenkowi, to mimo iż zapewne BongoBongo jest nieco przepłacony w stosunku do analogicznego preparatu z zielarni - to może się zdarzyć, że wujek Zenek weźmie zakup do siebie, zajmie się na poważnie swoim zdrowiem, ograniczy papierosy, zacznie więcej spacerować i w niedzielę pić szklankę czerwonego wytrawnego do obiadu zamiast butelki podłej wódy z tej niskiej półki w Pierdonce... w efekcie ciocia Marianna będzie dumna z męża i zadowolona z kontaktu z tobą - wniosłeś do ich rodziny coś dobrego. Jeśli natomiast naciągniesz ich na przewalone ubezpieczenie, lub fundusze wysokiego ryzyka na których nieźle stracą - to marny twój los wśród rodziny i znajomych. Zyskasz już na zawsze etykietę krętacza i złodzieja.