niedziela, 13 stycznia 2013

Rower - oszczędny, ale kłopotliwy.

Dziś po raz kolejny parę słów o rowerze w praktyce, uczestniczyłem już w wielu dyskusjach rowerowych w rożnych miejscach, a ostatnio było o rowerze nawet trochę politycznie na Realnym Minimalizmie...



Zastanówmy się, co mi jest potrzebne, aby np. dojeżdżać do pracy rowerem i realnie oszczędzać na paliwie?

Przygotowanie.

Przede wszystkim potrzebne jest wygodne miejsce na przygotowany do jazdy rower w miejscu zamieszkania - nie wyobrażam sobie znoszenia roweru np. z 4 piętra, a wcześniej przenoszenia z balkonu przez mieszkanie, gdzie domownicy rano zbierają się do pracy, czasem jak to rano bywa, nieco chaotycznie, do tego będąc ubrany w "strój do pracy", czyli nieco bardziej elegancki niż na co dzień , do tego trzymając w ręku jakiś ładunek (choć tu pomógłby plecak).

Nic trudnego? Owszem, że nic - robiłem to - jednakże ubrany typowo na sportowo (w dzień gdzie na 100% nie spotykałem się z klientem), i nie raz się człowiek o coś zaczepił, dotknął spodni łańcuchem, lub jakąś zabrudzoną częścią roweru.

Czyli co?

Jakiś wygodny kantorek - garaż, gdzie rower stoi przygotowany do jazdy bez tego całego gramolenia się!

Jazda.

Niestety, ale mało kto ma możliwość w pracy przebrać się, wziąć prysznic - a jeśli nawet ma możliwość to czas ucieka. Jadąc nie mogę się spocić na maksa i tyle. Tak więc na pewno dojazd do pracy nie może być jazdą wyczynową, a różnica poziomów mała. Na pewno nie w mieście z wieloma górkami i dolinami.

Rozwiązanie? Rower ze wspomaganiem elektrycznym - rzecz w finansowym zasięgu wielu z nas.

Pedałowanie w takim pojeździe jest na tyle lekkie, nawet jadąc pod górę, że się nie spocimy. To uczucie jakby nas ktoś popychał pod górkę, rewelacja.

Parkowanie.

W miejscu pracy bezpieczny parking dla roweru, szczególnie jeśli to droższy wariant pojazdu - np. elektryczny. Ma być wygodnie - temat kształtuje się podobnie jak w punkcie 1. czyli wnoszenie na wyższe piętra i przeróżne gramolenie się jak dla mnie odpada.

To by było na tyle. Opisana rzecz oczywiście tyczy się mojego przykładu, czyli wykonywania pracy biurowej połączonej z kontaktem z klientem.

Kuriera rowerowego powyższe uwagi na pewno nie dotyczą :)

2 komentarze:

  1. Ja właśnie z powodu powyższych uwag odpuszczam sobie korzystanie z usług kurierów rowerowych. Nie chcę aby wchodził mi do firmy przepocony facet, zwłaszcza jak mam klientów. Zresztą takie usługi nie są o wiele tańsze od zwykłych kurierów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się zapalonym rowerzystom, twój komentarz nie spodoba :)

      Rowerzysta też człowiek - chce zarobić :)

      Usuń