piątek, 22 marca 2013

Pozbywanie się zbędnych rzeczy - sprzedaż siłowni - nieuleczalna choroba: syndrom SKS.

Wczoraj sprzedałem większość ciężkiego sprzętu z mojej prywatnej siłowni domowej. Faktycznie można powiedzieć, że zlikwidowałem swoją siłownię, pozostały mi małe hantle, ekspandery, akcesoria, generalnie rzeczy lekkie które można zapakować w jedną walizkę w razie ew. przeprowadzki.

Zwolniło się także trochę miejsca w schowkach, jestem mile zaskoczony jak wiele.

Co więcej - sprzedałem to w dość dobrej cenie. Z uwagi na to, że kiedy kupowałem żeliwne obciążania cena kruszców i metali była bardzo niska, a teraz jest dość wysoka - mimo oczywistej straty na sprzedaży rzeczy używanych - całość sprzedałem w cenie niewiele niższej od ceny zakupu.

Z tego jestem zadowolony.


Porozmawiajmy teraz o nieuleczalnej chorobie, mianowicie SKS.



Przychodzi Admin R-O do lekarza i mówi:

Admin: - Panie doktorze, mam problemy z treningiem. Strasznie ostatnio spadła mi kondycja. Poza tym boli mnie tutaj i tutaj. Jak wstaje rano - to tutaj. Mam problem ze stawem w nadgarstku i kontuzja kolana nie chce się zaleczyć. To te badania, co Doktor zlecił, proszę...

Doktor: - No dobrze, zerknijmy na Pańskie wyniki.... tak.... hm.... tak.... aha...

A: - I jak Panie doktorze?

D: - Chwila cierpliwości.... no niestety proszę Pana... mam złe wieści.... to jest syndrom SKS.


A: - O.... Matko.... tak podejrzewałem, że coś nie tak... a co to jest ten SKS?

D: - Starość... Kurna... Starość!

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. ejj, to żart, młodym się jest dopóki "w głowie" jest młodość :)

      Usuń
  2. Czy znasz ten dowcip?
    Dlaczego seks u mężczyzny 50-letniego trwa 3 godziny.
    Bo jedną godzinę prosi, drugą godzinę próbuje, a trzecią przeprasza.
    Tobie pewno jeszcze trochę brakuje, ale czas biegnie nieubłaganie :)

    OdpowiedzUsuń