poniedziałek, 7 maja 2012

Beztroska majówka, kiełbaska grillowa i sekret penisa.

Choć końcówka majówki była mniej udana, to całość oceniam dobrze, dwa razy miałem taką sytuację w mojej okolicy, że połowa dnia, albo i jego większość była dosyć pogodna, w końcówce nieźle padało - wykorzystałem ten czas na krótkie wypady z rodziną w bliskiej okolicy.

Aktywna majówka gdzieś nad jeziorem, czy grillowanie na balkonie?


My lubimy takie krótkie, aktywne wypady tu i tam, w szczególności gdzieś nad wodę, ale większość znajomych znajomych spędzała majówkę leniwie - pijąc piwo i grillując na działkach. Przed majówką lokalne supermarkety prześcigały się w oferowaniu kiełbaski grillowej w atrakcyjnych cenach - dajmy na to 5,99 zł za 1 kg.

Co jednak może się kryć w takich kiełbaskach - niestety przerażająca ilość chemii, kilka procent marnej jakości mięsa, soja, kasza, tłuszcz, zagęszczacze (galarety, żele i różne gluty pochodzenia organicznego) oraz coś co smakiem mięso przypomina, a nawet formalnie mięsem kiedyś było: MIĘSO ODDZIELONE MECHANICZNIE!

Co to jest mięso oddzielone mechanicznie, czasem z mylącym dodatkiem "od kości"? To NIE jest jak nam się może kojarzyć pyszne mięsko ogryzione od kości schabowej na której dobra gospodyni ugotowała pyszną grochówkę. To są ODPADY rzeźne homogenizowane, odwirowywane i faszerowane chemicznymi utrwalaczami. Czy wy myślicie, że taki części zwierzaka jak np. kurze "dupki", świński worek mosznowy, penis, itp. się marnują? Skądże!

Jeśli nie zjecie tego penisa... to... strzelę sobie w skroń!!!

14 komentarzy:

  1. aha, w długą majówkę także wkradły mi się też trzy dni pracy i dwa dni remontu salonu

    i najważniejsze

    kiełbaski grillowej za 5,99 nie kupiłem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy całej mojej sympatii dla wolnego rynku uważam, że powinien być ustawowy zakaz dodawania MOM do produktów spożywczych dla ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mom nie jest mięsem, jest recyklingowanym odpadem poprodukcyjnym, zatem użycie w słowie MOM nazwy mięso jest oszustwem - nawet w świetle poglądów wolnościowych/libertariańskich to jest oszustwo

      Usuń
  3. A ja tam obrzydliwy nie jestem. Świński penis mi nie przeszkadza - byle tanio było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na przykład mam płyn po goleniu z Biedronki, firmowy, czerwony - jakość oceniam na dobrą, zapach na dobry+ (potwierdza to moja Kobieta, mająca nosa do zapachów) i zamierzam kupić kolejny flakon tego kosmetyku

      wiesz, kiedy można oszczędzić to można

      ale parówkę z mięsem oddzielonym mechanicznie, czyli z mielonymi penisami wieprzowymi i kurzymi dupkami to ja wolałbym dać psu co najwyżej

      Usuń
    2. Ja to bym wolal na jedzeniu zaoszczędzić, ale na moje D&G The One się wykosztować... :D

      "Wiesz, kiedy można oszczędzić to można"

      Usuń
    3. ja to widzę tak - kup sobie na randkę te lepsze smrodzidła oby wybranka zakochała się od samego zapachu - ale na co dzień używaj wody po goleniu z Biedronki - dlaczego? bo i tak za chwilę po siłowni weźmiesz prysznic i co byś nie użył spłynie do kanału

      ale na dobrym jedzeniu absolutnie nie oszczędzać

      sam pisałeś u siebie, że najpierw nasze męskie potrzeby, a potem potrzeby kobiet (=kuszące i drogie smrodzidła)

      Usuń
    4. Kiedy ja się psikam tym też dla siebie, np. jak jestem sam w domu, bo po prostu lubię ładne (i tak się składa, że zwykle drogie) zapachy...

      Usuń
    5. rozumiem, ja traktuję zapach użytkowo - lubię świeże dezodoranty w sprayu - jakieś zapachy ice/blue/mint - nie antyperspiranty proszkowe, ale klasyczne

      mam uczucie odświeżenia i energii

      choć wczoraj i ostatnio zamiast klasyki używam "fire and ice" z supermarketu przed siłownią - i odświeża, daje power i trochę zabija smrody treningowe

      Usuń
  4. Teraz to Wy panowie daliście się nabić na "marketing". Od dawien, dawna jedzono cale zwierzęta dzięki czemu czlowiek dostarczal sobie dużo składników odżywczych (mięśnie są mniej odżywcze niż organy)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię, cenię sobie i jadam podroby, ale nie zupełne odpady poprodukcyjne (mięso oddzielone...)

      Usuń
  5. To ja miałem więcej szczęścia do pogody, choć jak zacząłem budowę na działce to było tak potwornie gorąco, że na pracę zupełnie nie miałem ochoty. Chyba, że rano albo wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak masz już jakieś fotki czy wpisy z budowy to rzuć mi i moim czytelnikom linka

      podobały mi się twoje poprzednie wpisy i videoblog

      ja na szczęście robię remont w pomieszczeniu więc jestem bardziej odporny na pogodę - choć wczoraj do salonu wstawiałem grzejniki elektryczne - bo wilgotność po deszczach była za wysoka i nic nie schło

      Usuń
  6. Już samo określenie "produkcja żywności" brzmi niesmacznie ale jeżeli produkcja, to otwierają się nieograniczone możliwości dla różnego rodzaju "wynalazców" którzy całą swoją wiedzę wykorzystują do tego jak poprawić i ulepszyć smak i wygląd tzw. "kiełbasy" albo np. "sera" , "chleba" i (wpisz pozostałe). Co by tam dodać ,żeby termin ważności wydłużyć a cenę obniżyć.
    Ulepszaczy jest sporo - chemia to przecież nauka o ogromnych zasobach a i możliwości ludzkiego umysłu nie da się zmierzyć.Swoją drogą jestem ciekawy (albo lepiej nie)czym karmione są zwierzęta z których nasi mistrzowie masarstwa i innych sztuk robią takie rarytasy.Podejrzewam ,że w tej gałęzi przemysłu ,było nie było,dla potrzeb spożywczych też kwitnie radosna twórczość. Kiedyś ,chyba w latach 70-tych , wybuchła afera bo w jednym z barów ,kontrola wykryła brak mięsa w kotletach mielonych - tylko sama bułka i przyprawy.Jakież to było prymitywne i siermiężne oszustwo. Teraz to zupełnie coś innego : mamy parówki bezmięsne o wyglądzie jak z bajki o smaku serowym,bekonowym,salami jakim tylko dusza zapragnie , sery żółte po 12 zł za kg itd, o nazwach babuni , dziadunia , z pieca .I nauka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa ...

    OdpowiedzUsuń