czwartek, 10 marca 2011

Zabezpieczenie auta przed kradzieżą - następne sposoby

Sposób "na pieska"
Jest to oczywista mutacja ostatnio opisanego sposobu na "Chucka Norrisa" wymyślona tym razem przez samego zainteresowanego - czyli amstaffa mojego teścia. Przy krótszych i częstych lokalnych trasach zaprzątanie głowy Chuckowi mijało się z celem, natomiast usunięcie siłą pieska z jego ukochanego samochodu, powodowało u zwierzaka wielki dramat i poczucie krzywdy. No cóż, jak tak kocha jazdę samochodem - niech jedzie - przy okazji popilnuje auto.

Czy jako złodziej chciałbyś bliższego kontaktu z tego typu ochroniarzem?

Oczywiście należy pamiętać, że zwierzak ma gęstsze futro niż ty czy ja i trzymanie psiaka w zamkniętym samochodzie, kiedy jest gorąco jest absolutnie niedopuszczalne. Piesek powinien być także napojony, ewentualnie mieć miskę z wodą w samochodzie.


Cichy alarm zbliżeniowy
To wypróbowana w mojej rodzinie pewna mutacja autoalarmu z większą ilością czujników i wbudowanym przekaźnikiem radiowym. Alarm nie wyje na parkingu, ku całkowitej obojętności i irytacji 99% obserwujących, natomiast na małym panelu, który masz w kieszeni masz sygnalizację tego co się dzieje z samochodem, jeśli chcesz to nawet zbliżania się kogokolwiek do samochodu. Do kompletu posiadasz np. gazrurkę, lub trzonek od siekiery, który w razie czego zupełnie przypadkiem będziesz niósł do bagażnika. Nie wiem jak jest z legalnością użycia Keseru, gazowego pistoletu lub shotguna, czy różnych innych miotaczy gazu, więc oczywiście tego nie polecam. To samo jest z wiatrówką, w szczególności nabitą gruboziarnistą solą, więc tego także ze względów prawnych nie polecam ;-)



Monitoring
Nie przeceniałbym tego środka, natomiast parkowanie samochodu w obszarze monitorowanym znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo kradzieży. Ten sposób stosuję sam, stosują go także znajomi. System monitorujący oczywiście musi być 'widoczny' dla ewentualnego złodzieja, ale zabezpieczony przed łatwą dewastacją. Najprostszy system może składać się już z kamerki do komputera podłączonej do programu rejestrującego na twoim PC oraz kilku tabliczek ostrzegawczych o monitoringu danego obszaru. Można też stosować profesjonalnie wyglądające atrapy, samodzielnie lub jako dodatkowe 'psychologiczne' pokrycie kilku 'martwych punktów' systemu. Jednak jeśli zdradzisz komukolwiek 'zaufanemu' użycie atrap w systemie, możesz być niemal pewny, że ta informacja rozejdzie się pocztą pantoflową i trafi także do złodziei.

7 komentarzy:

  1. Jakbym mieszkał w mieście i parkował na niestrzeżonym parkingu, chyba kupiłbym sobie samochód za kilka tys. żeby spać spokojnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a myślisz, że takie auto za kilka tys. zł bez zabezpieczeń to nie zostanie ukradzione na części?

    Mały fiat za kila stówek albo 'cienias' potrafi szybko wyparować bez śladu.

    OdpowiedzUsuń
  3. marcin wiesmak

    ok powiem wam jaki jest patent na autoalarm ;)
    po wlamaniu do auta - wiadomo zaczyna wyc, otwieramy maske - jest syrena, odcinamy ja. Oczywiscie nadal wyje ma niezalezne zasilanie. |Ale szybkim ruchem wrzucamy ja do wiadra z woda. I po klopapcie. Teraz czas na auto. Ale to juz temat na inna bajke ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nie wiem jak jest z legalnością użycia Keseru, gazowego pistoletu lub shotguna, czy różnych innych miotaczy gazu, więc oczywiście tego nie polecam. To samo jest z wiatrówką, w szczególności nabitą gruboziarnistą solą, więc tego także ze względów prawnych nie polecam ;-)"

    W obronie koniecznej wszystko jest legalne. Od niedawna legalne jest nawet przekroczenie granic obrony koniecznej pod wpływem wzburzenia bądź strachu.

    Wiatrówki czy Keseru nie służą do obrony (kłamliwe zapewnienia sprzedawców tych drugich powinny skończyć się w sądzie). Chciałbym natomiast zwrócić uwagę, że od dzisiaj wolno bez żadnych formalności nosić przy sobie nabity rewolwer rozdzielnego ładowania zaprojektowany przed 1885 rokiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. marcin, skoro jesteś obeznany w temacie, to może rzucisz nam jakiś patent, którego my nie znamy?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Admin.
    Wszystko mogą ukraść, mojemu koledze ukradli 20-letniego, zdemolowanego Land Rovera.
    Zawsze jednak mniejszy ból, jak stracisz autko za 5tys., niż za 100tys.
    Fiata bym nie kupił, ale Lanos wydaje się całkiem rozsądny. Tani i tanie części, więc chyba małe prawdopodobieństwo, że zniknie.

    OdpowiedzUsuń
  7. masz rację, posiadanie taniego auta na miasto to jakieś wyjście, zawsze też mniejszy żal jak obiją lakier z drzwi na parkingach i pod marketami i porobią inne drobne uszkodzenia parkingowe

    OdpowiedzUsuń