Produkty regionalne - smaczniej i oszczędniej
Jak wspomniałem w komentarzach mam taką zasadę - jak gdzieś jestem, czy to w Polsce czy za granicą, staram się rozglądnąć, wypytać miejscowych co i jak i przestawić się na produkty regionalne. Wychodzi taniej i smaczniej niż przemysłowa masówka. Poniżej kilka przykładów.
Poznańskie pyzy
W przeciwieństwie do pyz spotykanych na wschodzie kraju, są zrobione z ciasta drożdżowego i gotowane na parze. W moich stronach to potrawa niepopularna, natomiast będąc w Poznaniu zawsze w restauracji lub barze zamawiam pyzy z sosem, odrobiną mięsa oraz surówką. Potrawa tania, smaczna i będąca miłą odmianą dla osoby spoza Wielkopolski.
Dawno temu oprowadzałem po Poznaniu prezesa jednej z firm z którą miałem kontakt, zamiast planowanego wcześniej obiadu w jakiejś modnej restauracji zaciągnąłem go po prostu do małego, aczkolwiek gustownego baru zakamuflowanego przy ul. Garncarskiej, gdzie zwykle sam się stołowałem. (Nie miałem absolutnie chęci na snobizm i eksperymenty kulinarne, chciałem po prostu dobrze zjeść i nabrać sił na przydługą konferencję). Prezes był zachwycony wielkopolską kuchnią i między innymi przepysznymi pyzami.
Perła
Słynne piwo Lubelskie, kiedyś dostępne jedynie na wschodzie kraju. Podczas wycieczek w tamte strony nie piłem nic innego. Czasami, dawno temu, przywożone przez kolegów - studentów z okolic Lublina - obecnie jest już dostępne raczej w całej Polsce.
Piwo jest średnio o 1 zł tańsze niż wynoszony na piedestały Żywiec, natomiast mimo to wśród mojej rodziny, odkąd stało się dostępne na Dolnym Śląsku, zdeklasowało Żywca z uwagi na pełny, delikatny smak i rewelacyjnie zrównoważoną goryczkę.
Flądra
Często spędzam lato na Mierzei Wiślanej i zamiast na obiad zamawiać hamburgery, schaboszczaki czy drogie, importowane oceaniczne ryby z hurtowni, albo azjatycką pangę lub tilapię, zamawiam po prostu lokalną smażoną flądrę z surówką, frytkami i odrobiną cytryny. Potrawa absolutnie niedostępna w głębi kraju, a nawet jeśli jakimś cudem gdzieś się pojawi, to flądra z Mierzei biję na głowę ryby z supermarketu i hurtowni, odsmażane w restauracjach w głębi kraju, świeżością i smakiem.
Poznańskie pyzy
W przeciwieństwie do pyz spotykanych na wschodzie kraju, są zrobione z ciasta drożdżowego i gotowane na parze. W moich stronach to potrawa niepopularna, natomiast będąc w Poznaniu zawsze w restauracji lub barze zamawiam pyzy z sosem, odrobiną mięsa oraz surówką. Potrawa tania, smaczna i będąca miłą odmianą dla osoby spoza Wielkopolski.
Dawno temu oprowadzałem po Poznaniu prezesa jednej z firm z którą miałem kontakt, zamiast planowanego wcześniej obiadu w jakiejś modnej restauracji zaciągnąłem go po prostu do małego, aczkolwiek gustownego baru zakamuflowanego przy ul. Garncarskiej, gdzie zwykle sam się stołowałem. (Nie miałem absolutnie chęci na snobizm i eksperymenty kulinarne, chciałem po prostu dobrze zjeść i nabrać sił na przydługą konferencję). Prezes był zachwycony wielkopolską kuchnią i między innymi przepysznymi pyzami.
Perła
Słynne piwo Lubelskie, kiedyś dostępne jedynie na wschodzie kraju. Podczas wycieczek w tamte strony nie piłem nic innego. Czasami, dawno temu, przywożone przez kolegów - studentów z okolic Lublina - obecnie jest już dostępne raczej w całej Polsce.
Piwo jest średnio o 1 zł tańsze niż wynoszony na piedestały Żywiec, natomiast mimo to wśród mojej rodziny, odkąd stało się dostępne na Dolnym Śląsku, zdeklasowało Żywca z uwagi na pełny, delikatny smak i rewelacyjnie zrównoważoną goryczkę.
Flądra
Często spędzam lato na Mierzei Wiślanej i zamiast na obiad zamawiać hamburgery, schaboszczaki czy drogie, importowane oceaniczne ryby z hurtowni, albo azjatycką pangę lub tilapię, zamawiam po prostu lokalną smażoną flądrę z surówką, frytkami i odrobiną cytryny. Potrawa absolutnie niedostępna w głębi kraju, a nawet jeśli jakimś cudem gdzieś się pojawi, to flądra z Mierzei biję na głowę ryby z supermarketu i hurtowni, odsmażane w restauracjach w głębi kraju, świeżością i smakiem.