Czy opłaca się zbierać puszki?
Zbieranie puszek kojarzy nam się nieodłącznie z ludźmi biednymi i bezdomnymi - natomiast pytanie czy słusznie? Jakiś czas temu mój ojciec robił zakupy na wsi w lokalnym sklepie wielobranżowym i jednocześnie skupie surowców wtórnych - pod sklep podjechał całkiem dobrym i drogim samochodem gość i wyciągnął z bagażnika dwa wielkie worki puszek, sprzedał za całkiem zadowalającą sumę i potem zrobił za to jakieś zakupy.
Powiem tak, gdybym mieszkał na wsi i miał więcej miejsca, a jednocześnie płacił za dany kontener śmieci, puszki po napojach na pewno wędrowałyby do specjalnego pojemnika i byłyby odwożone do skupu raz na jakiś czas. Podwójny zysk - zmniejszenie ilości odpadów oraz drobne ze sprzedaży aluminium.
Już to kiedyś praktykowałem i odwoziłem puszki, szczególnie po letnich rodzinnych imprezach zbierało się ich wiele, ale obecne mieszkanie i miejsce w kuchni nie należy do największych, a cena w skupie dość spadła. O ile dobrze pamiętam waha cię ona w granicach 3 zł za kilogram (1 kg = ok. 80 puszek). Nie wykluczam w przyszłości powrotu do odwożenia puszek do skupu, natomiast przy tej cenie jest to dla mnie raczej nieopłacalne.
W domu letniskowym u rodziny na wsi wystawiam puszki (oczywiście po piwie) złomiarzom, to samo robię pod biurem, gdzie pracuję (tym razem są puszki po coli i red bullach). Mimo iż w mieszkaniu nie płacę za ilość śmieci tylko stały ryczałt za wywóz odpadów, ze względów ekologicznych także staram się pamiętać o wystawianiu puszek zbieraczom.
Pytanie dlaczego preferuję puszki, niż bardziej opłacalne butelki na wymianę? Otóż w mojej okolicy handlowcy robią wszystko, aby utrudnić używanie wymiennych butelek - nie zamierzam kopać się z koniem i być w sklepach traktowany jak jakiś menel. Z różnych względów większość osób z moim otoczeniu także woli napoje w puszkach - jest to wygodne.
Zakładając wysoki poziom recyklingu puszek, jest to ponadto dość dobre dla środowiska rozwiązanie.
Powiem tak, gdybym mieszkał na wsi i miał więcej miejsca, a jednocześnie płacił za dany kontener śmieci, puszki po napojach na pewno wędrowałyby do specjalnego pojemnika i byłyby odwożone do skupu raz na jakiś czas. Podwójny zysk - zmniejszenie ilości odpadów oraz drobne ze sprzedaży aluminium.
Już to kiedyś praktykowałem i odwoziłem puszki, szczególnie po letnich rodzinnych imprezach zbierało się ich wiele, ale obecne mieszkanie i miejsce w kuchni nie należy do największych, a cena w skupie dość spadła. O ile dobrze pamiętam waha cię ona w granicach 3 zł za kilogram (1 kg = ok. 80 puszek). Nie wykluczam w przyszłości powrotu do odwożenia puszek do skupu, natomiast przy tej cenie jest to dla mnie raczej nieopłacalne.
W domu letniskowym u rodziny na wsi wystawiam puszki (oczywiście po piwie) złomiarzom, to samo robię pod biurem, gdzie pracuję (tym razem są puszki po coli i red bullach). Mimo iż w mieszkaniu nie płacę za ilość śmieci tylko stały ryczałt za wywóz odpadów, ze względów ekologicznych także staram się pamiętać o wystawianiu puszek zbieraczom.
Pytanie dlaczego preferuję puszki, niż bardziej opłacalne butelki na wymianę? Otóż w mojej okolicy handlowcy robią wszystko, aby utrudnić używanie wymiennych butelek - nie zamierzam kopać się z koniem i być w sklepach traktowany jak jakiś menel. Z różnych względów większość osób z moim otoczeniu także woli napoje w puszkach - jest to wygodne.
Zakładając wysoki poziom recyklingu puszek, jest to ponadto dość dobre dla środowiska rozwiązanie.