piątek, 17 maja 2013

Oszczędzam wykorzystując używany sprzęt PC.

W dzisiejszym poście powtórzę się, starsi stażem czytelnicy znają już dobrze moje poglądy na temat sprzętu komputerowego, więc kieruję ten post raczej do nowych czytelników.

Otóż używam używanych sprzętów PC, często także inną elektronikę z drugiej ręki. Na sprzętach gdzie "nowoczesny system" taki jak Windows po prostu zamula niemiłosiernie... czasem nie na skutek architektury samego Windowsa, ale na skutek chciejstwa producentów (sorka, ale pakowanie systemu min. Windows 7 do procesorów typu Atom, to wyrachowane marketingowe oszustwo producentów!) oraz problemu takiego jak przeróżne skanery antywirusowe, pluginy, dingsy i inne niezbędne rzeczy.


Powyżej widzicie moje aktualne biurko - można powiększyć - jest to stabilny system Debian (Linux) ze środowiskiem graficznym MATE. Lekko, szybko i przyjemnie tam, gdzie Windows Vista zaczyna już wyraźnie przymulać. (Polecam z resztą wariant tego systemu, który nazywa się SparkyLinux, edycja GameOver zadowoli "legalnych" graczy).

Z instalacją czegoś takiego poradzi sobie każdy rodzinny komputerowiec, albo ktoś ze znajomych za kilka dobrych piw.

Oszczędzanie naprawdę nie musi być trudne.

14 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o Win Vista to bardzo treściwie ocenił go mój doktor od technologii sieciowych No, wreszcie odinstalowałem to ścierwo i wgrałem XP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prowadzę firmę, ja muszę się trzymać licencji, skoro kupiony sprzęt na oem vistę czy 7 (ta już lepiej idzie), muszę ją mieć - taki jest też aneks przy sprzedaży komisowej

      Linux jaki zechcę mogę sobie dograć legalnie i sprzęt który muli pod windą, tam w miarę ładnie śmiga

      Firefox pod jednym i pod drugim systemem działa tak samo, dajmy na to, ale baza systemu, jest relatywnie czysta i szybka

      Usuń
  2. Wierzę Ci w kwestii oszczędzania na sprzęcie komputerowym, bo się zwyczajnie nie znam - ale nie zawsze to tak z używanymi sprzętami bywa. Przyoszczędzenie poprzez rezygnację z zakupu nowego sprzętu musi przede wszystkim rekompensować straty finansowe spowodowane konserwacją, bieżącymi naprawami, większym poborem prądu (jak to często w przypadku starych sprzętów bywa), żeby mówić o faktycznej "długoterminowej" oszczędności a nie tym, że tego a tego dnia więcej w portfelu zostało.

    Jakby się zastanowić, to bardzo interesujący temat by był - takie wyliczenie i zestawienie faktycznych oszczędności odnośnie sprzętu codziennego użytku - kupa roboty generalnie i dlatego we własnym zakresie nigdy mi się nie chciało tego ruszać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, kiedy oszczędności są ewidentne ja także mogę się pokusić o sprzęt nowy - np. wymieniłem TV plazmowy na nowy TV LED, w dodatku mniejszy.

      Mimo wszystko nawet w tym przypadku dokładne obliczenie jest zwyczajnie rzecz biorąc niemożliwe, zależy to często od tak wielu czynników, że widziałem wyliczenia wskazujące że plazma jest oszczędniejsza od LCD, i przy przyjętych założeniach miały one sens. Użycie watometra byołby tylko pewnym wskaźnikiem, nie miarodajnym badaniem do publikacji na blogu.

      Pobór energii nie jest tu kluczowym czynnikiem. Jest nim wartość sprzętu. Cena nowego, cena używanego, pozostała gwarancja, sposób używania, przewidywana długość życia sprzetu.


      Konserwacja używanego sprzętu PC sprowadza się do jednej prostej rzeczy - wyczyszczenia układów chłodzących - jeśli nie umiesz rozkręcić i dokładnie wyczyścić - trzeba iść do najbliższego sklepu i kupić spray ze sprężonym powietrzem.

      Poza tym złota zasada elektroniki: jeśli działa - nie ruszać.


      Usuń
  3. Ja bym mimo wszystko nie przekonywał szwagra po kierunku typowo humanistycznym do takich konfiguracji jak Twoja. Wiem, że to już nie czasy, gdzie na linuxie trzeba było się znać bo inaczej kaplica, ale mimo wszystko jakikolwiek problem generowałby telefon z prośbą o pomoc i czasem nawet kilkugodzinną naprawę z mojej strony. Wystarczająco dużo problemów mam będąc postrzeganym jako "informatyk od wszystkiego" przez większość rodziny korzystającej z systemów z rodziny Windows... swoją drogą czasami ciężko mi wytłumaczyć, że tak jak chirurg niekoniecznie pomoże na problem który wyleczy dermatolog, tak samo ja - jako specjalista w pewnym wąskim wycinku "informatyki" nie znam się na przykład na systemach windows lepiej niż zwykły użytkownik. Owszem - problem rozwiążę - wiem jak i gdzie szukać, ale przechodzę dokładnie tą samą ścieżkę, którą przeszedłby każdy średnio rozgarnięty fan komputerów. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz, w przypadku dość stabilnego Linuksa typu np. RHEL czy Debian sprawa jest bardzo prosta - stawiasz im de facto prosty terminal z Firefoksem, Pudelkiem, Facebookiem, GG, LibreOffice, itp. i finał - trudno tu cokolwiek popsuć instalując np. program pobrany z jakiejś stronki www - taki kuzyn tego nie zrobi, wirusa też nie złapie, itp.

      w tej chwili piszę z drugiej partycji, z tego samego sprzętu co w poscie - ale z zainstalowanym i umiejętnie skonfigurowanym Scientific linux (klon RHEL) - to naprawdę nie ma możliwości czegoś popsuć - chyba że usilnie się starasz przelączywszy na administratora

      Usuń
    2. Ok - przyznaję rację o tyle, że większość aplikacji których używamy opiera się o przeglądarki internetowe i jest coraz mniej rzeczy, o które się 'rozbijemy' przez "niewłaściwy" system operacyjny. Ale nie ma świata idealnego i o ile wraz z żoną super radziliśmy sobie dłuższy czas na jednej z dystrybucji linuxa, to ograniczenia były. To było z 2-3 lata temu więc może coś się pozmieniało na lepsze, ale chyba do końca nie unikniesz kwestii typu pluginy (choćby silverlight do kilku portali VOD), dedytkowane aplikacje (dla przykładu ipla czy samsung kies) czy bardziej specjalistyczne narzędzia (np. klienci VPN). Albo różne typy filesystemów, których Windows nie uznaje bo przecież wszystko co obce jest "be". To tylko kilka przykładów - najczęściej występujących z winy zewnętrznych dostawców oprogramowania albo ignorancji microsoftu, ale nie zmienia to faktu, że stanowią albo stanowiły problem - a jeśli stanowiły, to pewnie zastąpiły je inne :)
      Moje stanowisko jest takie: oprogramowanie (w tym systemy) open source jak najbardziej TAK, zarówno do użytku prywatnego, małych firm czy nawet (a może przede wszystkim) dla dużych urzędów. Ale wtedy, kiedy ma się odpowiednią wiedzę albo kogoś, kto bez zbędnego marudzenia i w sensownym czasie rozwiąże problemy (czyli w praktyce kogoś, kto dostaje za to kasę). Jak pomyślę, że rodzina oprócz pytań "czemu ta zakładka mi zniknęła" miałaby mnie bombardować problemami wymagającymi kilku godzin analizy, aż mam ciarki na plecach :)

      Usuń
    3. to zależy od układu z rodziną

      1) na jakiej zasadzie jesteś rodzinnym informatykiem? Czy na takiej zasadzie jak Jacek z moich okolic? Patrz: http://lekki-linux.blogspot.com/2012/06/jak-zdobyc-dziewczyne.html

      2) w pełni zgadzam się, że pod niestandardowym systemem może nie działać dings X w aplikacji webowej Y (choć niby Moonlight na Linuksa jest), więc jeśli często używasz rozwiązania, które musi działaś pod win - korzystaj z win.

      3) ja mam inną koncepcję - nie jestem ideologiem - jestem technikiem - mam koncepcje komputera dla osoby z rodziny do ograniczonych zastosowań, które ta osoba używa - czyli jeśli osobie ABC wystarcza do szczęścia ulubiona przeglądarka (Opera), odtwarzacz mediów VLC, Youtube, e-mail - to nawet wskazane jest jej ustawić domyślny boot jakiegoś odpornego na wszystko Linuksa, który nie będzie męczył tonami updateół, ale działał przez najbliższe naście lat, o ile sprzęt wytrzyma, np. RHEL

      Usuń
    4. Ad 1. Hmmm - ciężko to stwierdzić jeśli chodzi o relacje z bliską rodziną. Przecież ich nie "skasuję" za pomoc, a obiad u teściowej przy okazji naprawy komputera chyba liczy się jako zapłata :) oczywiście co innego ze znajomymi - ale takich z raczej kulturalnie spuszczam na drzewo - zgodnie z zasadą że nie musisz być inżynierem żeby chwycić do ręki śrubokręt (albo poczytać jak naprawić prosty problem z windowsem). Chyba że chodzi o "handel wymienny", którego jestem zdecydowanym zwolennikiem. Pieniądze jednak psują stosunki pomiędzy znajomymi.

      Ad 3. Jeśli masz z takim podejściem praktykę i nie masz reklamacji, to gratulacje. Z mojego doświadczenia wynika raczej że ciężko zaakceptować ograniczenia jeśli się ich nie rozumie - przecież "sąsiad takie coś ma, czemu tu nie można zainstalować?" :) I tłumacz teraz że jest taniej, szybciej, sprzęt bez wirusów i będzie hulał jeszcze lata...

      Usuń
    5. a czytałeś polecony artykuł? jeśli nie to zobacz - wg mnie wiele wyjaśnia jeśli chodzi o moje podejście

      otóż ja uważam, że pieniądze nie psują relacji między znajomymi, wprost przeciwnie - oczywiście zasada jest taka, że znajomego kasujesz ulgowo

      handel wymienny jak najbardziej

      no i tak - obiad u teściowej się liczy

      Usuń
    6. zobacz jak łatwo ludzie zaakceptowali ograniczonego Androida, który jest niczym inny jak jednym z Linuksów!

      po prostu jest co jest, ale za to jest przenośny, mobilny, na komórkę, na tablet i na procki ARM... ludzie nie narzekają

      na tej samej zasadzie stawiasz terminal linuksowy - mówisz - to NIE windows i to nie ma być windows, ale za to masz to i tamto, opcje X i opcje Y i ci sie nie zawirusi, za to stary PC który musialbyś sprzedać jeszcze posłuży za terminal do GG i Pudelka!

      natomiast jeśli chcesz VOD z Silverlightem musisz chwycić nowszego lapka z Windowsem

      Usuń
  4. Aha - jeszcze słowo na temat samego tytułu wpisu. Sam mocno się z nim identyfikuję - w ciągu ostatnich 6 lat kupiłem 3 laptopy, ale:
    - pierwszy (aktualnie 6-letni) teraz używają teściowie i nadal śmiga bez problemów.
    - drugi (aktualnie 2-letni) używałbym nadal, ale odsprzedałem okazyjnie szwagrowi, bo:
    - nadarzyła się okazja od znajomego do kupna jego 2-letniego, używanego sprzętu, który na 95% posłuży mi co najmniej następne 4-5 lat.
    Na wszystkie laptopy wydałem razem 6500 zł, z czego 1800 odzyskałem i 2500 aktualnie "mam" (za tyle mógłbym sprzedać obecnie używanego). Jak to rozłożyć na 6 lat, wychodzi 30 zł miesięcznie za posiadanie sprzętu komputerowego (i świadomość, że 3 komputery są nadal używane i będą przez najbliższe lata). Nawet mniej, jeśli obecny sprzęt posłuży tyle ile zakładam. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio rozważałem wymianę laptopa, kilkuletniego HiPka (z OEMowym systemem Viśta Wio!). Był już strasznie wołowaty. Stwierdziłem że zaryzykuję najpierw wymianę HDD na SSD po czym sprzęt zyskał nowe życie.

    OdpowiedzUsuń