środa, 15 maja 2013

Te obrzydliwe korporacje! A my niewinni!?

W poprzenim poście, pojawia sie ciekawy komentarz, że złe korporacje produkją jednorazowe produkty, zmuszając nas do kupowania coraz to nowszych sprzętów...

Jednak ja zadam pytanie, przykładowo - ilu z was jest sklonnych długo... dlugo... używać starej komórki, która co prawda działa, ale jest nie modna i obciachowa, bo wszyscy znajomi mają już smartfona z Androidem abo jakis i-Gadżet!

Prawda jest taka, że sami chcecie:
- nowego tableta,
- nowego lapka i konsoli do gier,
- nowej dotykowej komóry...

Nie wińcie korporacji za swoją naturę i wasze pragnienia!

Powiem wam tak - 95% moich znajomych używa swojego telefonu tylko do dzwonienia... 95% moich znajomych ma jednak najnowsze, a przynajmniej w miarę nowe smarftony dotykowe, wielu z nich nie wie po co, wielu przeklina niewygodne ekrany, tęskniąc za fizycznymi klawiszami które można ordynarnie wciskać... ale...

...no ale wiesz... teraz się nosi smartfony....

Powiem tak, osoba z mojej dalszej rodziny ma komis z komórkami. Komis jest dosownie zawalony super nowoczesnymi telefonami, wieloma z nich po zaledwie kilkadziesiąt zł. To są telefony o których wiekszośc z nas kilka lat temu mogła jedynie marzyć, dziś kurzą się na półkach komisu. Dla wiekszości to już obciachowe starocie!

Wbrew pozorom większość modeli telefonów daje się spokonie używać przez okres dluższy niż gwarancyjne 2 lata. Wystarczy JEDYNIE zmienić akumulator.

 
Jednak jakoś nie widziałem uzbrojonej ochrony korporacji, rodem z Avatara, przykładajacej Ci pistolet masznowy do głowy i grożącej, że jesli nie kupisz sobie nowego smartfona a dziecku na komunię najnowszego tableta to pach...

...wprost przeciwnie! Wielu ludzi samych z siebie jest gotowych (w przenośni) zabić bliźniego, by kupić najnowszy gadżet i sie pokazać!

Korporacje robią tani szajs, bo Wy chcecie go kupować! Nie jest odwrotnie :-)

Niech jedna z drugą osoba, która polemizuje ze mną na temat poprzedniego postu, a także w różnych dyskusjach na blogu Realny Minimalizm pokaże mi jaki samochód/pojazd/rower posiada (marka, rok produkcji, cena), niech mi pokaże jaki telefon/tablet, ma, proszę o przesłanie zdjęcia swojego laptopa...

...no właśnie! :-)

....co... dalej nie wierzycie, że Górnicy i Marines.... czyli korporacja z Avatara, to właśnie WY? 


Jeśli to nie wy, to rozumiem, że zaraz wyjdziecie ze swojej ziemianki Hobbita, podjedziecie na osiołku do najbliższego stawu, umyć się po dniu ciężkiej harówki przy przerzucaniu gnoju, po czym włożycie swoje lniane szaty opasane sznurem konopnym i pójdziecie szukać korzonków leśnych na wieczorny posiłek...

24 komentarze:

  1. "Prawda nas wyzwoli!"

    Mam 2 komorki: Nokia 3720 c od 2,5 roku. Wczesniej mialem inna Nokie przez prawie 4 lata (wymienilem ja na nowsze modele, bo juz nie mialem ochoty na ciagle wymiany baterii).

    2 lata temu zastapilem swojego 6 letniego laptoka HP przez Maca.

    Auta - 1 moje auto (uzywany 10-letni maluch) sluzyl u mnie (a nie latwa to byla sluzba) jeszcze przez 5 lat (w tym 1 remont kapitalny silnika). Obecna 8-letnia Cytrynke (na chodzie) z silnikiem 2HDi i ponad 350.000 km na liczniku uzupelnilismy yariska dla zony (1,0 w benzynie - ekonomiczne auto jak na obecne warunki ubezpieczenia oraz paliwa w Belgii). Nastepny samochod jaki chce kupic (i nie moge sie doczekac az zaczna produkowac) samochod napedzany na sprezone powietrze (z silnikiem dual energy). To tak w skrocie... .

    Niestety nie pracuje na roli, choc jest to moje wielkie marzenie (wiele pokolen przodkow na roli pracowalo, wiec "ziemie" mam we krwi).

    Stosujemy w domu system "szarej wody" do splukiwania toalety (bo toalecie nie sprawia wiekszej roznicy, czy woda pitna jest uzywana do plukania, czy tez szara woda). Niestety jest to jeszcze "system analogowy". Przy remoncie domu chcemy zastosowac juz pelny system szarej wody oraz gromadzenie deszczowki do zmywarki oraz pralki)... .

    To tak w wielkim skrocie... .

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Piekniejsza Polowa przypomniala mi jeszcze, ze ze wzgledu na oszczednosc energii i wody zakupilismy 3lata temu sprzet AGD klasy oszczednosci AA++:
    1. pralka LGDriveDirect 7kg (z silnikiem w bebnie),
    2. suszarka Bosch EcoLogixx7kg (z opcja prasowania)
    3. zmywarke Bosch SilencePlus).

    Wszystko kupilismy z przedluzona gwarancja (standard w Belgii jest 2 lata a mamy 5 lat). Juz sie przydala (suszarka po uplywie 2 lat i 3 miesiecy zastrajkowala). Suszarka w Belgii jest niestety koniecznoscia (ponad 80% czasu w Belgii pada deszcz, a niestety dom przed remontem nie posiada jeszcze systemu wentylacyjnego). Suszarka jest uzywana wtedy, kiedy nie mozemy wywiesic ubran na naszej "nadwornej" suszarki... .

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam Nokię, modelu nie pamiętam, ale działa od 2007 roku.

    Samochód - rocznik 1992.

    Komputer podstawowy, czyli biurkowy Mac G5 kupiłem bodaj w 2008 już jako używany, w grudniu przeszedł generalny remont - wymiany nie planuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat my. Dobre. Czy to nasza wina, że:

    http://istota-rzeczy-wg-kiry.blog.onet.pl/2013/03/30/legalne-mozliwe-ale-czy-moralne/

    A to, że ludzie gonią za nowościami, za modą, za trendami, za celebryckimi wymysłami - to inna bajka.

    Nie, nie żyję w ziemiance. I niedługo chciałabym sobie kupić odtwarzacz mp3. Ale i nie wpadam w paranoję kupowania nowych gadżetów.

    Ale może jestem winna wycince lasów, skoro namiętnie kupuję (kupowałam do niedawna) książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast "paranoję" powinno być "obłęd"

      Usuń
    2. A ja bym tam chciała mieszkać w ziemiance, tylko jeszcze nie wiem gdzie. :P

      Usuń
  5. Mój komp ma 7 lat, telefon 2 lata, tv nie mam, ubrania mam w większości z lumpa, jedyne buty - znaleźne glany, nie farbuję się, rzadko maluję, myje się najzwyklejszym szamponem i szarym mydłem, nie jem śmieciożarcia, nie pije coli itp, samochodu nie mam - poruszam się o własnych siłach, nie palę, nie piję. Po zakończeniu umowy telefon znika, bo nie jest mi już potrzebny. Kompa chcę wymienić na laptopa, bo ułatwi mi to bardzo życie, ale na pewno nie będzie nowy, bo mi szkoda na to kasy.
    Jak widać korporacje nie mają ze mną łatwo.
    Nie myję się w stawie, bo jeszcze za zimno, ale jak temperatura pozwoli to bardzo chętnie zamienię prysznic na moje bajorko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Podziwiam. Aczkolwiek nie podążę tą drogą...

      Usuń
    2. Ale co podziwiasz? Nie robię nic nadzwyczajnego.

      Usuń
  6. Trochę jesteśmy zmuszani :)

    http://finanse.wp.pl/kat,98674,title,Planowe-postarzanie-produktu-To-dlatego-wszystko-sie-psuje,wid,15642723,wiadomosc.html

    Do tego dochodzą nachalne reklamy, postęp który z automatu wyklucza urządzenia które jeszcze działają, albo celowo prowadzi się do sytuacji żeby stare było nieopłacalne, wykluczone. Na część wpływ mamy swoimi wyborami, na część nie.

    W ogóle wydaje mi się że problem leży gdzie indziej, ja z kolei jestem za postępem i innowacją, fanem nowych technologii, i gdybym miał możliwość finansową to zmieniłbym np. w pierwszej kolejności samochód, bo się sypie :).

    Moim zdaniem chodzi o to że to POSTĘP powinien służyć człowiekowi a nie na odwrót, Czasami trzeba odpuścić pójść inną drogą, owszem unowocześniać rozwijać ale nie za szelka cenę, dorwać się do czegoś bo, to niezbędne kosztem wieśniaków z wioski X w lesie Y.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że prawdopodobnie nie miałbyś laptopa, komputera, wielu sprzętów, itp., gdyby ktoś kosztem wieśniaków z paru wiosek, np. nie wybudy hutyował kombinatu miedziowego.

      Sam pochodzę z rodziny tubylczej, brutalnie wysiedlonej przez Wladzę, bo trzeba bylo kopalnie budować, przed chwilą rozmaiwałem z kolegą, którego cala wieś rodzinna zostałą zrównana z ziemią na potrzeb...

      i tak dalej

      problem w tym, że każdy nie chce by to był jego dom i jego wieś!

      Nie ma Kolego innej drogi - Nie istnieje. Nie będziesz miał lapka, telefonu ani nawet rur w mieszkaniu bez zrownania z ziemia nie jednej wsi...

      ...a niedlugo, jeśli sie nie zrowna z ziemią kilkudziesiąciu wsi i osiedli w mojej okolicy pod odkrywke węgla - nie będziesz miał prądu w gniazdku.

      Tyle, że to sie dzieje z dala od wiekszości tu komentujących...

      ...co z tego, że tuż pod moim oknem w gornicym rejonie.

      Sorry, nie zrezygnujecie z prądu w gniazdku, z laptopów, z biezącej wody i ciepła w zimie na rzecz życia w norze hobbita.
      Za wasz komfort życia zapłacą nawet nie wieśniacy w tropikalnym raju, a'la Avatar - tylko ludzie wokół mnie :)

      Usuń
    2. Nie mów za innych, bo możesz się mylić. :) Ja mieszkałam przez rok w altance na działce, gdzie wszystko trzeba było samemu przynieść, zagrzać, nalać, napalić, narąbać itd itp i nigdy wcześniej ani później nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy. Bardzo chętnie zamieszkałabym w tej ziemiance.

      Usuń
    3. rzeczywiście, wielu z Was pokazało mi inna stronę medalu, jednak nadal wydaje mi się to wyjątkiem potwierdzającym regułę

      Usuń
    4. R-O

      "Sam pochodzę z rodziny tubylczej, brutalnie wysiedlonej przez Wladzę, bo trzeba bylo kopalnie budować, przed chwilą rozmaiwałem z kolegą, którego cala wieś rodzinna zostałą zrównana z ziemią na potrzeb...

      Nie ma Kolego innej drogi - Nie istnieje"

      Uważam że istnieje a raczej powinna istnieć inna droga, w normalnym cywilizowanym Państwie, gdzie to Państwo jest dla obywatela a nie na odwrót, gdzie ono jest zdrowe (my żyjemy w opresyjnym głównie podatkowo niesamowicie), dałoby się to chyba zrobić nie brutalnie jak piszesz, może koszty wysiedlenia by były 3x większe, negocjacje dłuższe ale czy surowiec nie jest tego wart?

      „problem w tym, że każdy nie chce by to był jego dom i jego wieś! „

      To poniekąd naturalne, ale świadomy mieszkaniec zdrowego Państwa (zdrowego co znowu podkreślam) też powinien zdawać sobie sprawę że żył, żyje do tej pory w miarę spokojnie ma ochronę militarną, lokalną – Policja,zazwyczaj prawie zawsze darmową edukację i inne korzyści, jeśli dostanie adekwatną a nawet wyższą rekompensatę za wysiedlenie powinien się zgodzić. A jeśli mimo to chce zostać to są inne metody, a wyglądało to pewnie tak wybudujemy blokowiska i sruuu gawiedź wypad, wszystko zgodnie z literą prawa rzecz jasna :)

      Jestem za rozwojem , jestem za wykorzystywaniem własnych skarbów naturalnych o których inne kraje zapewne mogą marzyć, jestem za górnictwem, za innowacją za tym że jak np. śpimy na węglu to niech on jest za grosze, niech się z niego robi paliwo za 1zł/l na stacji, niech są nowoczesne elektrownie oparte na tym surowcu, prąd za niemal free i jeszcze sprzedajmy to z zyskiem, a na razie jest ale badziewie w każdej gałęzi niemalże, no może nie badziewie ale ja jako ostatnie ogniwo – konsument jestem wyżymany przez molochy.

      Jakby co na razie tyle, idzie Fantastyczna Czwórka w TV, a jeszcze nie widziałem i wolę to obejrzeć bo, bajki bywają mądrzejsze od tych niektórych cwaniaków na górze.:)

      Usuń
  7. To i ja się udzielę :)

    Wszystko mam tak stare że aż nie będę wymieniał. Jedyny wyjątek, zmieniłem ostatnio 10 letni komputer na laptopa.

    Mnie w ogóle śmieszy ten cały skecz zaczęty w poprzednim poście.

    Po pierwsze, cóż za piękne i jednocześnie fałszywe (ale to zgrany duet) założenie iż to my jesteśmy Ci dobrzy cywilizowani ludzie gdyż mamy "produkty".

    Czy Indianin z Amazonii tudzież kosmita z Pandory uważa że brak telewizora, smartfona, laptopa to jest nie dający się wręcz wypowiedzieć ból egzystencjalny?

    Nie.On te wszystkie rzeczy ma w nosie. Wolałby pewnie kolejną żonę i dużo zjeść.

    I to my będziemy go zmuszać do przyjęcia naszego spojrzenia na życie gdyż "wiemy lepiej". Nie ma to jak ich oswoić i uzależnić od gówna którego robimy więcej niż potrzebujemy. I czyż tu się nie kryje sedno naszej "misji"? Trzeba zdobywać nowe rynki aby móc wyprodukować więcej!

    Czyż nie tak postępuje dealer dając Ci darmowa działkę na początek? I niby on jest samo zło?

    Rozumiem też że dzikus jest dzikusem nie dlatego że mieszka w dziczy i wierzy w coś czego my nie uznajemy? I że jeśli odmawia poddania się naszej woli jest wrzodem na dupie?

    Czyli jak facet gwałci laskę która nie chciała się oddać po dobroci to jest ten dobry, tak? No bo w końcu chciał jej sprawić "przyjemność". Poza tym jako facet stoi wyżej na drabinie ewolucji (a przynajmniej tak uważa) co jednocześnie daje mu prawo do jej "cywilizowania".

    Dygresja końcowa. Korporacje nie zmuszają mnie do kupowania czegokolwiek (w przeciwieństwie do na przykład rządu który zmusza mnie do kupowania dekodera DVB-T), wręcz przeciwnie, usilnie proszą w reklamach aby dać im szansę. Nie pacyfikują mnie gdy odmówię. W przeciwieństwie do być może tych samych korporacji i "dzikiego" człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jestem moralną relatywistką: zawsze jest ta druga strona medalu...

      Usuń
    2. OK, AVATAR?

      A wiesz co zrobi Jake Sully po przegonieniu korporacji i zamianie w błękitnego kotka? Na zakończenie Avatara?

      Zacznie się nudzić

      Wykorzystując swoją pozycję lidera zacznie wprowadzać innowację - a to wybuduje utwardzoną drogę z wioski do wioski, a to zorganizuje szkołę dla malych kociątek, a to każe wyslać transport z leczniczymi ziołami... i tak dalej.

      Powoli zacznie się organizacja... za tym pójdą innowację... a koci wkukowie Sullyiego zami zetną drzewo i zaczną wydobywać ten surowiec energetyczny i sprzedawać dla Sky People w zamian za worek imbiru oraz najnowszy iPhone.

      TEGO SIĘ NIE DA ZATRZYMAC :)

      Usuń
    3. Niekoniecznie - moze postapic jak zapewne niejeden "cywilizowany" czlowiek zrobil nawracajac sie na "tubylizm" (np.: Szara Sowa) .

      Co do wnukow, to sa mozliwe 2 scenariusze:
      1. Odrzucenie innowacji (jeszcze swieze wspomnienia Wielkiego Smutku oraz jego pomnikow w postaci bazy oraz zniszczonych maszyn), ktora moze prowadzic do scenariusza drugiego!

      2. Ewentualna budowa imperium globalnego w celu obrony przed Ludzmi Niebia...

      Usuń
    4. Ale bardzo dobrze, że to ON wprowadzi innowacje. Ważne, by służyło to JEGO ludowi, nie Ziemianom.

      Usuń
    5. Drogi Adminie :)

      Zabawa w co by było dalej jest całkowicie bezsensowna. Wszystko się może zdarzyć. Kwestia dróg. Jeśli nie zwróciłeś uwagi to oni tam latali :) Kwestia szkół/ Czy dzieci uczące się świata lepiej to robią w budynku który je od tego świata odcina czy może przy ognisku pośrodku dżungli?

      Musisz pogodzić się z tym iż Twoje lepiej dla wielu oznacza gorzej a dla jeszcze innych jest równoznaczne z eksterminacją.

      Usuń
  8. @Admin R-O: niestety nie mam mozliwosci (nawet gdybym chcial!!!) mozliwosci odlaczenia mojego domu od sieci elektrycznej. Zaraz na drugi dzien przyszlaby komisja z miasta (lub przyszloby pismo), ze dom jest "onbewoonbaar" (czyli nie do zamieszkania). Oprocz tego kara administracyjna, koszty nowego przylacza elektrycznego... .

    Chyba zdajesz sobie sprawe, ze nawet w Polsce nikt nie zrobi odbioru budowlanego domu, jak nie masz przylaczy mediow (elektryka, kanalizacja, woda). I nie wazne, ze masz swoje zrodla tych dobr... .

    Nie moge robic co mi sie podoba z moja wlasnoscia ani zyc, tak jak ja chce.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że masz rację. :S Płacić i tak musisz, chcesz czy nie.

      Usuń
  9. Telefon SGSII, pierwszy "super" telefon jaki mam. Na prawdę bardzo go cenię bo korzystam z jego możliwości. Jak ktoś nie korzysta to jego problem. Poza tym pisanie sms, a piszę ich dużo, przebiega kilka razy szybciej i oszczędzam czas. Mam w nim darmową nawigację (chociaż i tak posiadam pakiet internetu) więc odpada mi kupno kolejnej rzeczy (nawigacji samochodowej). Posiada on też bardzo przyzwoity aparat który jest w stanie zastąpić większość kompaktów i spełnia raczej wszystkie oczekiwania statystycznego Polaka. Odpada kupno aparatu do codziennego użytku. Aplikacje dostępne na telefon zastępują bardzo wiele przedmiotów. Słownik, translator, organizer, latarkę (!), kamerę (HD) i mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Sprzeciwiam się zdecydowanie nagonce na smartfony ponieważ posiadanie smartfona często przyczynia się do NIE kupowania innych przedmiotów. Zawsze można przeginać w drugą stronę i napisać że można jeździć z mapą w ręku ale proszę was, nie po to powstały nawigacje żebym stał na parkingu i szukał drogi dojazdu do małej wsi. Ja mam telefon który zapewnia mi wszystko a inny ma stary ale co chwila coś kupuje, a to cyfrówkę, a to nawigację, a to w notesie zapiski robi (a drzewka koszą) a to se latarkę kupi.

    Ale muszę w tym wszystkim zaznaczyć bardzo ważną kwestię. To że tak wychwalam ten telefon nie znaczy że jestem super lanserem i polecę zaraz do sklepu po "nowszy model". Zmieniałem telefon w momencie kiedy SGSII był najlepszym telefonem na rynku obok konkurenta z HTC. Czyli można powiedzieć " kurde celujesz w najwyższą półkę", Nic podobnego. Powstał już SGS III, ostatnio SGS IV i wcale mnie do niech nie ciągnie i przypuszczam że jeszcze długo ciągnąć nie będzie. Chodzi o to że kupno tego telefonu było dla mnie WIELKIM przeskokiem technologicznym. Celowo nie interesowałem się telefonami dotykowymi kiedy wchodziły na rynek ponieważ nie miałem ochoty narzekać jak wspomniani znajomi na beznadziejny ekran. Teraz technologia sprostała idei ekranu dotykowego i uważam że warto. Nie mniej nie mam zamiaru zmieniać jeszcze dłuuugo telefonu ponieważ ta zmiana była jak już pisałem WIELKIM przeskokiem która otworzyła mi drzwi do nowych możliwości. Kupienie teraz nowszego telefonu UŻYTKOWO i pod względem MOŻLIWOŚCI nie miało by odczuwanego wpływu, odczuwalnej zmiany i ułatwienia życia. Dlatego z kupnem lepszego telefonu poczekam na równie wielki przeskok technologiczny. Aktualnie nowsze telefony to tylko więcej cyferek, czy to pikseli, czy megaherców albo przekątnych ekranu. Jednak jakbym miał ułatwić sobie życie na taką skale jak kiedyś kiedy zmieniałem telefon starej generacji na nowej to zrobiłbym to jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Adminie, to ja nie wiem, gdzie tacy ludzie istnieją - ci, co tak często zmieniają telefony, itp. A mieszkam w dużym mieście i pracuję w dość dużej firmie. Jestem użytkownikiem numeru komórkowego - tego samego! - od 2001 r. Obecnie użytkuję 4 aparat - najprostszy, bez wodotrysków i maszynki-koniobijki (sorry za to określenie,ale wnerwiają mnie te "bajery" nowoczesne), samochodu nie mam, ma mój mąż-nie powiem, który rocznik, bo do muzeum się nadaje (samochód, nie mąż:)) i używany jest okazjonalnie. Nie kręcą mnie nowinki, na reklamy (chyba) jestem odporna, poza tym większość jest na żenującym poziomie.
    "to byłem ja - Jarząbek"- taki mały głosik do dyskusji :)

    OdpowiedzUsuń