poniedziałek, 13 maja 2013

Golenie - męska rzecz - balsam po goleniu oraz after shave.

Góra dobrego mięcha to ponoć rzecz męska, ale to nie wszystko. Według dużej części moich znajomych, kolejnym atrybutem męskości jest golenie i ja też jestem tego zdania. O podstawowym oszczędnym goleniu już było - zapraszam TUTAJ. Dziś porozmawiamy o balsamach po goleniu.

Można i w ten sposób - ale twardy macho chce przytulić kobietę na gładko i miękko.

Balsam po goleniu warto czasem zastosować, szczególnie jeśli nie golimy się w pospiechu, tuż przed wyskoczeniem do pracy, czy na spotkanie. Ja osobiście golę się wieczorem, na spokojnie, ponieważ uważam, że poranne golenie w pośpiechu to nie jest dobry pomysł. Z tego względu nie muszę stosować drogich płynów po goleniu, często o lepszym i głębszym zapachu, ale generalnie składzie niemal identycznym jak płyn za kilka zł. Ot, woda, alkohol, perfum, jakiś składnik łagodzący i to z reguły wszystko - niezależnie od marki i ceny. Wystarczy mi dobry płyn poniżej 10 zł, czasem nawet 'after shave' za dosłownie kilka zł ma już odpowiedni, dobrej jakości skład. Rano i tak nie czuć już zapachu, czegokolwiek bym użył.

Kiedyś miałem trochę więcej czasu i dokładnie sprawdziłem składy popularnych balsamów po goleniu. Mowa o najpopularniejszych balsamach typowych, wiodących marek kosmetyków. Zależność jest podobna. Nie wszystkie tanie balsamy są dobre - powiedzmy sobie szczerze. Natomiast znalazłem przynajmniej dwa balsamy o składzie niemal identycznym, co balsamy za 25-30 zł. Jednego z nich używam obecnie - to zwykły Kanion For Men z nowej serii (biało-niebieskie opakowanie) - rewelacyjny odpowiednik Nivea, nie do odróżnienia - cena 7 zł w markecie. Starego zielonego Kaniona odradzam - to już mocno perfumowany balsam o klasycznym mydlano-drzewnym zapachu kojarzącym się z okresem PRL. Nowe serie kosmetyków Kanion mają często akceptowalne dla młodego człowieka zapachy, lub są dość neutralne - tak jak wspomniany balsam.

Ta miła Pani "podkradła" mężowi maszynkę i goli nogi - to częsta praktyka...

Wiele gospodarnych pań w polskich domach kupuje tańsze mega-packi maszynek do golenia Gillette albo Wilkinsona i używa ich razem z mężem. Na maszynkę o dobrym ostrzu lepiej nie żałować, natomiast przy kupnie większej ilości są zdecydowanie tańsze. Kilka znajomych pań zauważyło, że dobra męska maszynka jest często tańsza niż bajerancka "różowa" wersja dla Pań, a ostrza ma identyczne i goli tak samo.

10 komentarzy:

  1. Metoda przeze mnie wypróbowana jest używanie najtańszej whisky jako płynu po goleniu. Zapach alkoholu ulatnia się juz po kilku minutach, a zostaje ta specyficzna nuta. Jest to tym bardziej dobre, ze poza wlasciwosciami dezynfekujacymi jest równiez w 100% naturalne, gdyż nie zawiera sztucznych substancji zapachowych i innych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, Piotr - podoba mi się pomysł - jak teraz kobieta zapyta się dlaczego kupiłem Whisky, to powiem że to do celów naukowych - eksperyment z goleniem

    OdpowiedzUsuń
  3. znowu uwłaczasz mojej męskości - jestem brodaczem! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brody są fajne. :D Wg mnie faceci bez brody wyglądają dziwnie i nieatrakcyjnie. Ale proszę się moim zdaniem nie przejmować, mam różne dziwne wymagania i upodobania. :P

      Usuń
  4. Niestety, bajeranckie różowe maszynki dla pań są dużo gorszej jakości. Wygodniej i lepiej użyć paniom męskiej maszynki. Wypraktykowałam :-) Męskie maszynki produkowane są na twardy dłuższy zarost, a różowe, to nie wiem na co, na milimetrowe odrosty? Różową trzeba się nieźle namachać, podczas gdy męską wystarczy przejechać raz (duża ulga dla skóry).

    OdpowiedzUsuń
  5. @sopo, ja też jestem brodaczem, ale szyję i poliki sobie golę - brodę raz na jakiś czas także do zera - zarost jest jak trawa - odrośnie szybko - a nie ma to jak "odnowiona" broda

    Riannon, jesteś kolejną znaną mi damą, która potwierdza, że 'różowe' maszynki to ściema.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ktoś lubi wody po goleniu to ok. Według mnie jednak, najoszczędniej jest płukać maszynkę podczas golenia w zimnej wodzie (im zimniejsza tym lepiej), a po skończonym goleniu, jeszcze cała twarz przemyć zimna woda.
    Dzięki tej metodzie, nie będzie podrażnień po goleniu, bez stosowania kosmetyków.
    A jeśli chcę ładnie pachnieć na wieczór, bo różne obowiazki :) - podobnie jak autor, golę się wieczorem - używam dobrej wody toaletowej.

    Generalnie, odkad poznałem tę prosta metodę jak golić się bez podrażnień, wody po goleniu przestały dla mnie istnieć. Innym też polecam. W dobie głębokiego kryzysu ta umiejętność może się przydać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest specjalne słowo na określenie osoby bez zarostu - KOBIETA.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam wolę depilację maszynką elektryczną, ale są miejsca, gdzie sprawdza się żyletka, mimo wszystko wybieram te kobiece.
    Dobrze ogolony i ładnie pachnący mężczyzna to skarb, nie chciałabym jednak, żeby mi śmierdział gorzałą, że tak wprost napiszę :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawdziwy facet goli się bez pianki. Pękniętym zderzakiem od Stara. I tylko przy użyciu wody prosto z lodowca. ;)

    OdpowiedzUsuń