Smalec, tłuszcz, olej lniany - moje przekonania, czyli samo zdrowie!!!
Kiedyś, dawno temu, jako licealista/student uległem anty-tłuszczowej histerii. Eliminowałem ze swojej diety tłuszcze, przede wszystkim zwierzęce. Przestałem jeść masło. Do tego w owym czasie aktywnie ćwiczyłem (basen, siłownia, rower).
Na efekty tej podstępnej anty-tłuszczowej manipulacji, którą zaserwowały koncerny produkujące/importujące tłuszcze palmowe (margaryny) oraz zapewne koncerny farmaceutyczne-medyczne (pogorszenie stanu zdrowia ludzi - leży w ich interesie) nie trzeba było zbyt długo czekać: miałem osłabienie odporności, osłabienie stawów, ogólny spadek wydajności, itp. dały mi się we znaki. Na tyle, że finalnie przesiałem ćwiczyć na długi czas.
W owym czasie przez mur kłamstw medialnych zaczęły przebijać się gdzieniegdzie fakty, najpierw wyśmiewane, potem coraz szerzej akceptowane: TŁUSZCZ JEST DOBRY DLA CIEBIE!!! To jego brak, lub stosowanie najgorszej jakości tłuszczów roślinnych (margaryna z kolosalną ilością chemii) niszczy twoje zdrowie.
Za tycie, problemy krążeniowe, itp. odpowiedzialne są przede wszystkim węglowodany, a przede wszystkim najgorsze ich formy - cukry zawarte w syropach glukozowych (to jest syntetyczna żywność GMO), białe pieczywo z masowej produkcji, cukier buraczany w nadmiarze...
Jakie tłuszcze polecam?
- Smalce różnego rodzaju - przede wszystkim WŁASNEJ ROBOTY! Spożywać bez skrępowania! Z pełnoziarnistym pieczywem, kiszonym ogórkiem i cebulą - to zastrzyk zdrowia i odporności - szczególnie zimą!
- Masło - tylko naturalne, z najmniejszą ilością chemii, lub jeśli się da - własnej roboty ze wsi! Masło klarowane może dłużej poleżeć niż zwykłe.
- Olej lniany - ja spożywam wyciskany na zimno lub/oraz Budwigowy. Po otwarciu te oleje ZAWSZE proszę trzymać w lodówce - tak samo jak tran po otwarciu buteleczki (tran też spożywam).
- Tłuszcz rybi i tłuste ryby wszelkiego rodzaju, ale tu z umiarem - morza i oceany są dość zanieczyszczone - ewentualnie zaufana hodowla: np. nigdy nie jedzmy pangi lub tilapii - to jest przemysłowy syf z najgorszych hodowli z Wietnamu lub Chin, śledź i makrela będą znacznie bardziej wartościowymi tłustymi rybami niż łososie z hodowli norweskich.
- Oliwa z oliwek ma się rozumieć - dobrej jakości, z 1 tłoczenia na zimno. Spożywana na zimno (choć czasem na niej podsmażam - lubię ten smak, choć to marnotrawstwo dobrej oliwy).
- Olej z rzepaku ekologiczny - tłoczony na zimno - spożywany na zimno.
Oczywiście te kalorie też trzeba spalić. Ogólnie jak na stronach o odchudzaniu mówią nieco wulgarnie: MŻWR! Czyli - Mniej Żreć, Więcej Ruchu!
Ale nie wolno żałować sobie dobrego tłuszczu, nie wolno przejmować się nadmiarem tłuszczu! Ładować w siebie ile da radę (czyli aż tak dużo się realnie nie da - zmysł smaku i powonienia powie po prostu dość, jak będzie za dużo)! Dobrze jest wypić codziennie łyżeczkę lub dwie dobrej jakości oleju lnianego, oliwkowego lub tranu przechowywanych w lodówce.
Ale węglowodany liczymy, uważamy szczególnie na najgorszej jakości "węgle" - ale spokojnie zjadamy pełnoziarniste pieczywo na zakwasie, ziemniaki, warzywa...
Na efekty tej podstępnej anty-tłuszczowej manipulacji, którą zaserwowały koncerny produkujące/importujące tłuszcze palmowe (margaryny) oraz zapewne koncerny farmaceutyczne-medyczne (pogorszenie stanu zdrowia ludzi - leży w ich interesie) nie trzeba było zbyt długo czekać: miałem osłabienie odporności, osłabienie stawów, ogólny spadek wydajności, itp. dały mi się we znaki. Na tyle, że finalnie przesiałem ćwiczyć na długi czas.
W owym czasie przez mur kłamstw medialnych zaczęły przebijać się gdzieniegdzie fakty, najpierw wyśmiewane, potem coraz szerzej akceptowane: TŁUSZCZ JEST DOBRY DLA CIEBIE!!! To jego brak, lub stosowanie najgorszej jakości tłuszczów roślinnych (margaryna z kolosalną ilością chemii) niszczy twoje zdrowie.
Za tycie, problemy krążeniowe, itp. odpowiedzialne są przede wszystkim węglowodany, a przede wszystkim najgorsze ich formy - cukry zawarte w syropach glukozowych (to jest syntetyczna żywność GMO), białe pieczywo z masowej produkcji, cukier buraczany w nadmiarze...
Jakie tłuszcze polecam?
- Smalce różnego rodzaju - przede wszystkim WŁASNEJ ROBOTY! Spożywać bez skrępowania! Z pełnoziarnistym pieczywem, kiszonym ogórkiem i cebulą - to zastrzyk zdrowia i odporności - szczególnie zimą!
- Masło - tylko naturalne, z najmniejszą ilością chemii, lub jeśli się da - własnej roboty ze wsi! Masło klarowane może dłużej poleżeć niż zwykłe.
- Olej lniany - ja spożywam wyciskany na zimno lub/oraz Budwigowy. Po otwarciu te oleje ZAWSZE proszę trzymać w lodówce - tak samo jak tran po otwarciu buteleczki (tran też spożywam).
- Tłuszcz rybi i tłuste ryby wszelkiego rodzaju, ale tu z umiarem - morza i oceany są dość zanieczyszczone - ewentualnie zaufana hodowla: np. nigdy nie jedzmy pangi lub tilapii - to jest przemysłowy syf z najgorszych hodowli z Wietnamu lub Chin, śledź i makrela będą znacznie bardziej wartościowymi tłustymi rybami niż łososie z hodowli norweskich.
- Oliwa z oliwek ma się rozumieć - dobrej jakości, z 1 tłoczenia na zimno. Spożywana na zimno (choć czasem na niej podsmażam - lubię ten smak, choć to marnotrawstwo dobrej oliwy).
- Olej z rzepaku ekologiczny - tłoczony na zimno - spożywany na zimno.
Oczywiście te kalorie też trzeba spalić. Ogólnie jak na stronach o odchudzaniu mówią nieco wulgarnie: MŻWR! Czyli - Mniej Żreć, Więcej Ruchu!
Ale nie wolno żałować sobie dobrego tłuszczu, nie wolno przejmować się nadmiarem tłuszczu! Ładować w siebie ile da radę (czyli aż tak dużo się realnie nie da - zmysł smaku i powonienia powie po prostu dość, jak będzie za dużo)! Dobrze jest wypić codziennie łyżeczkę lub dwie dobrej jakości oleju lnianego, oliwkowego lub tranu przechowywanych w lodówce.
Ale węglowodany liczymy, uważamy szczególnie na najgorszej jakości "węgle" - ale spokojnie zjadamy pełnoziarniste pieczywo na zakwasie, ziemniaki, warzywa...
dobry, ale z umiarem :)
OdpowiedzUsuńOlej z rzepaku i lniany jest w zasadzie bezwartosciowy, podobnie jak inne tluszcze pochodzace z grains.
OdpowiedzUsuńNajlepsze tluszcze roslinne to oliwa z oliwek, olej kokosowy (tloczony na zimno i nie rafinowany), olej palmowy (ale TEZ koniecznie tloczony na zimno i nie rafinowany, tyle ze takiego w Polsce nie mozna dostac w ogole).
Mieszanka glukozowa nie jest jeszcze taka zla, podobnie jak cukier jesli spozywany bardzo sporadycznie. Najgorszy jest high fructose corn syrup - organizm ludzki zle metabolizuje fruktoze i zaburza ona zwykle szlaki metaboliczne prowadzac do otluszczenia i chorob watroby (nie mowiac juz o innych dolegliwosciach).
no to mamy różne zdania co do olejów, tradycyjna ludowa wiedza i zwyczaje mówią co innego o lnie
OdpowiedzUsuńco do "high fructose corn syrup" się zgadzamy - to najgorsze z możliwych g**no GMO - nie do spożycia przez ludzi
umiar sam się tu tworzy - nie jesteś w stanie zjeść więcej tłuszczu niż organizm potrzebuje - bo zmysł smaku i żołądek sam ci cofnie jeśli na siłę przesadzisz
OdpowiedzUsuńtłuste mięso bardzo nasyca - mały kawałek tłustego boczku na pełnoziarnistym pieczywie nasyci kilka razy bardziej szynka na pszennej bułce - w efekcie zjesz o wiele mniej takich kanapek - i nie będziesz tył
oczywiście, dobrze by było aby to był swojski boczek :)
pewnie futrzak zaraz napisze aby to zapić szklanką czerwonego wina
Oczywiscie, ze nalezy zapic. Najlepiej szklanka czerwonego wina :) - ale i wodka albo whiskey obleci. Piwo niestety nie dziala tak jak one i nie ulatwia trawienia tluszczu.
OdpowiedzUsuńNie lubię tłustego mięsa, ale zimą smalec, smażona tłusta kiełbasa i inne tłuste rzeczy pozwalają mi nie marznąć. Jak tylko tak nie jem to jest mi permanentnie zimno. Z moją cherlawą sylwetką nie da się dostarczyć energii do ogrzania inaczej niż przez dużą ilość tłuszczy.
OdpowiedzUsuńGMO to temat zbyt długi i skomplikowany jak na moją biologiczną wiedzę i nie czuję się kompetentny go poruszać ;)
U mnie w rodzinie raczej popija się jedzenie miętową herbatą, ew. inną herbatą lub kawą. To pierwsze mi pomaga lepiej trawić - a przynajmniej takie jest przyjemne uczucie w żoladku.
OdpowiedzUsuńCo do wina - hmm - muszę poszukać czy sok z czerwonych winogron też ma takie właściwości - na logikę - czemu nie.
GMO, hmm, na prostą chłopską logikę - sztucznego jedzenia lepiej nie tykać. Nie potrzeba tu nauki.
Tłuszcz ma jeszcze jedną niezbędną funkcję - w tłuszczach rozpuszczane są niektóre witaminy (A, E) - bez dodatku tłuszczu nie są przyswajane przez organizm. Dlatego dobrze do surówki albo sałaty dodać oliwę.
OdpowiedzUsuńno właśnie,
OdpowiedzUsuńwłaśnie jestem po sałatce meksykańskiej z oliwą extra virgin
oraz po żurku z królika + ziemniaki ze sporą łyżką smalcu
późne śniadanko
czuję się rozgrzany, naładowany energetycznie i zaraz wychodzę znów na mróz
No to stwierdzenie o GMO jest wyrazem raczej ignorancji niż wyedukowania. Jak i w naturze rośliny się krzyżowały i mutowały, tak teraz człowiek zaczął robić to laboratoriach.
OdpowiedzUsuńRóżne źródła różnie podają, ale póki co ani nie udowodniono szkodliwości, ani braku szkodliwości. W sumie ważniejsze są inne zagrożenia (szczególnie te dla bioróżnorodności i tego co na to natura w swoich laboratoriach wymyśli, czyli jakie szkodniki i wirusy w odpowiedzi na nasze kombinacje) niż wpływ na zdrowie człowieka.
A także uzależnienie od koncernów taką żywność produkujących (bo nie ma co się łudzić, że nie robią tego po to żeby uratować świat przed głodem).
Znajoma, z wykształcenia biolog, twierdzi, że nasz żołądek przy trawieniu i tak wszystko rozkłada na podstawowe białka. Więc jeśli modyfikowana żywność rozkłada się na identyczne jak naturalna to nie ma to żadnego znaczenia dla zdrowia.
To trochę tak jak leki kontra zioła.
Przyjmując "syntetyczny" (nie ma co się czarować - prawie każdą substancję wymyśliła natura, my ją tylko izolujemy i pakujemy w cukierek) lek dostaję ściśle określoną dawkę konkretnej substancji o określonym, zbadanym działaniu. Przyjmując zioła dawka substancji jest nieokreślona, a wraz z nią szereg innych substancji o niewiadomym mi działaniu.
Jeśli na rynku GMO pojawi się duża konkurencja pośród produkujących je firm, będą prowadzone szeroko zakrojone badania (finansowane nie tylko przez zwolenników i przeciwników, ale szczególnie przez tych chcących poznać prawdę) i całość będzie dokładnie testowana tak jak leki, to uważam, że dopiero wtedy będzie można powiedzieć czy to jest dobre, czy nie. Tymczasem trzeba sprawdzić wieloletni wpływ takiego żarcia na zdrowie. Sam powstrzymuję się od radykalnych sądów bo póki co nie różni się to niczym od średniowiecznego palenia czarownic. Coś czego nie znamy i się boimy.
Tradycja jest dobra, o ile idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem, a nie chłopską logiką. Zawsze boimy się nowości.
Zarzucasz mi kolego ignorancję, hmm. Ja ci odpowiem tak - jak miałem ileś lat mniej także miałem takie stanowisko jak twoja znajoma. Ja także wiem dużo o biologii, więcej niż mogłoby ci się wydawać. Nauka mówi to, a tamto... wszystko się i tak rozkłada... itp. Nauka.
OdpowiedzUsuńZ czasem także do tych tzw. naukowych faktów podchodzę z rezerwą - bo się w życiu (i zdrowiu) na bezsprzecznych naukowych teoriach przejechałem.
Bardziej cenię sobie wiedzę ludową, gromadzoną przez tysiąclecia, patrzę na te "zabobony" także krytycznym okiem, ale daje tej wiedzy szansę - dopuszczam ją na równi z papką naukową podaną w szkole i na uczelni.
I ci powiem, że dużo, bardzo dużo z tej tradycyjnej wiedzy zbieranej przez pokolenia to fakt. I skoro tradycyjny pogląd mówi, że sztucznota nie powinna być spożywana - to dla mnie fakt - taki sam jak dla ciebie twierdzenia znajomej biolożki.
Ignorancją jest dla mnie zamykanie oczu na wiele teorii i trzymanie się tego co Nauka poda - dupa a nie nauka! (przepraszam czytające to damy za wulgarność)
Aha, jak słyszę że kolejna osoba gada banialuki że GMO nie jest szkodliwe, że nie ma dowodów, bla bla bla
OdpowiedzUsuńi jak przy tym widzę kolejnego biednego dzieciaka alergizującego się od kaszki kukurydzianej (z ziaren GMO!)
to mam ochotę złapać takiego delikwenta i mu po prostu wyrżnąć całą parą w mordę
(Hubert, nie odczytuj tego osobiście - bo mam do ciebie sympatię - ale twój tolerancyjny pogląd o GMO jest dla mnie wysoce nieakceptowalny!)
Rozumiem, że naturalne produkty nie wywołują alergii. Dobre. Dla mnie to dorabianie teorii pod opinię.
OdpowiedzUsuńNie jestem ani za, ani przeciw. Czekam na konkretne fakty. Z natury mam analityczne podejście do świata. Rozumiem potencjalne zagrożenia, rozumiem potencjalne korzyści. Więc czekam na to do czego dojdą ludzie mądrzejsi ode mnie i co pokażą doświadczenia zbierane na przestrzeni lat. Nie są dla mnie w pełni przekonujące ani argumenty zwolenników, ani przeciwników.
Zresztą jak ze wszystkim - każde osiągnięcie można wykorzystać w celach pozytywnych, jak i negatywnych.
Może masz rację, może nie - to się okaże dopiero w przyszłości :)
w przypadku kukurydzy odmiana gmo jest szczególnie alergizująca
OdpowiedzUsuńco jest faktem potwierdzonym przez wielu rodziców i lekarzy
a rozumiem, że swojemu dziecku bez wahania podasz jedzenie GMO?
zgadza się?
jeszcze jedna sprawa - ja jestem z natury wolnościowcem, wierzę, że chcącemu nie dzieje się krzywda
OdpowiedzUsuńjestem przekonany, że jeśli jest delikwent-dewiant, który znajduje przyjemność w zjadaniu odchodów - to do chwili kiedy robi to sam, we własnym WC i mi nie szkodzi - niech sobie to gówienko wcina
jeśli zatem ktoś chce spożywać GMO - także to nie mój kłopot
tyle, że produkt zawierający GMO powinien zawierać wyraźne ostrzeżenie wielkimi literami - tak jak paczka papierosów - że nie wiadomo czy się nadaje do spożycia przez ludzi i nie ma długofalowych badań na ten temat
za brak info (oszustwo na klientach, potencjalne szkodzenie ich zdrowiu) astronomiczne kary finansowe + odpowiedzialność karna
i po problemie z GMO
RO:
OdpowiedzUsuńSok z winogron ani zaden inny nie ma takich wlasciwosci. To musi byc dobry alkohol powyzej okreslonej ilosci procentow.
@Hubert:
"No to stwierdzenie o GMO jest wyrazem raczej ignorancji niż wyedukowania. Jak i w naturze rośliny się krzyżowały i mutowały, tak teraz człowiek zaczął robić to laboratoriach."
-czyzby? Zapomniales, ze w naturze mutacje i zmiany zachodza BARDZO WOLNO i dopoki zachodzily samoistnie to czlowiek mial czas sie przystosowac i ewoluowac razem ze swoim srodowiskiem. W tej chwili do upraw wprowadza sie nowe odmiany genetycznie zmodyfikowane, ktore nie przeszly nawet podstawowych testow, albo przeszly i okazalo sie, ze powoduja zaburznia metabolizmu u szczurow.
Nasz zoladek WIEKSZOSC rzeczy strawi - ale NIE wszystkie. A inne substancje chemiczne moga sie w organizmie nie rozkladac a kumulowac przez lata.
Zreszta, daleko nie szukajac i nie biorac pod uwage nawet zywnosci GMO ale zwykla mąkę z grains. Czlowiek zaczal uprawiac i konsumowac zboza zaledwie jakies 10 tys. lat temu.
OdpowiedzUsuńNie jest to zywnosc pelnowartosciowa i na poczatku byla uzywana jako "backup" - lepiej zjesc to niz nic i zdechnac z glodu.
Jednak dieta oparta o grains nie jest dla czlowieka zdrowa; na dluzsza mete zaczyna brakowac plnowartosciowego bialka i mikroelementow takich jak cynk, zelazo, wapn magnez a to dlatego, ze w ziarnach roslin jest obecny kwas fitynowy, ktory owe pierwiastki wiaze i czyni nieprzyswajalnymi dla czlowieka.
Rowniez gluten nie jest bez znaczenia. Oprocz chorych na celiakie setki tysiecy ludzi na swiecie cierpi na alergie glutenowa (w tym ja, na szczescie lagodna forma).
Teraz: w tradycyjnych kuchniach i kulturach ludzie nauczyli sie odpowiednio przyrzadzac potrawy z grains tak, aby jak najbardziej zneutralizowac kwas fitynowy i inhibitory trypsyny (wtedy oczywiscie pojecia nie mieli ze to stad sie bierze, te negatywne skutki). Poddawano wiec mąke procesowi fermentacji, ziarna grochu moczono, kielkowano, etc.
Do tego konsumowano duze ilosci tlustego miesa i w ogole pelnowartosciowego tluszczu.
A dzis? Chleb piecze sie na sztucznych spulchniaczach i dodaje mase chemii, zeby byl ladny i puszysty.
Ludzie konsumuja mase chemicznie przerobionego zarcia, ktore ma ogromna zawartosc kalorii z carbs a zero wartosci odzywczych. Do tego wmawia im sie, ze tluszcze nasycone to zuo w czystej postaci a powinni jesc cale góry warzywek - niestety, dostepne sa w zasadzie tylko warzywka z pestycydami.
Jak odbija sie to na zdrowiu populacji widac najlepiej na przykladzie populacji USA i GB.
Przecież podałem wyżej ścisłą kontrolę, porównywalną z lekami jako jeden z warunków dopuszczenia takiej żywności do obrotu.
OdpowiedzUsuńJeśli taka kontrola byłaby zachowana i sprawdziłbym działanie takiej żywności na sobie - czemu nie. Nie powiedziałem nigdzie, że taka żywność nie powinna być oznaczana, ani że nie powinno zostawić się ludziom wyboru.
Dzieci się alergizują i są słabe bo rodzicom odbija szajba. Pojawia się dziecko, a do koła niego moda na sterylność. Ja jak byłem mały chodziłem na spacery wzdłuż krajowej jedynki, bawiłem się w słomie brudzie, chodziłem po podwórku pełnym różnych gówien i jakoś uchroniłem się od alergii bo od małego się do wszystkiego przyzwyczajałem, tymczasem kolega mój z klasy trzymany niemal pod sterylnym kloszem miał alergie na wszystko co się dało. O i to jest mądrość ludowa z którą się w pełni zgadzam :)
Przypisywanie całego zła żywieniowego i problemów zdrowotnych GMO jest zwykłą wybiórką faktów. Na podstawie tego, że kogoś widziałem w jednym miejscu, a potem w drugim, ale nie w drodze mógłbym założyć, że się teleportował. NA zdrowie ma wpływ nie tylko rodzaj spożywanego pożywienia, ale ogrom innych czynników. Każdy się żywi jak chce, a że widać lud USA lubi przyjmować bezrefleksyjnie różną papkę im serwowaną - nie moja to rzecz.
Ciągniecie za kostkę kogoś, kto usiadł okrakiem na płocie i chce sobie spokojnie poczekać ;). Nieeleganckie to zachowanie, więc z mojej strony kończę dyskusję
GMO możecie sobie uprawiać i jeść ale z dala od mojej Ojczyzny, czyli Polski ;) My tu świństwa i poprawiania Pana Boga nie chcemy. Jak ja to zawsze mówię "jeśli stonka nie chce ruszyć zmodyfikowanego genetycznie ziemniaka to ja tym bardziej nie chcę brać do ust tego modyfikowanego świństwa". Ot co takie jest moje zdanie :) GMO, konserwantom, napojom gazowanym, fast foodom mówię NIE :)Już wystarczająco dużo nowotworów, chorych płodów, wystarczy tych alergii, trądziku, jęczmieni i gradówek. Wynalazki chemików praktycznie zniszczyły układ odpornościowych większości mieszkańców w tzw. krajach cywilizowanych, a najlepszym tego dowodem jest ilość chorób cywilizacyjnych, które w dawnych epokach były nieznane.
UsuńJeżeli masz czas obejrzyj to, bardzo dobry dokument nt. szkodliwości cukrów oraz propagandy antytłuszczowej:
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=WVXi6f7X00A
Hubert, nie zarzucaj nikomu nieelegancji, skoro sam sprowokowałeś dyskusję zarzucając mi ignorancję. Nie obrażaj się nam tu przypadkiem. To byłoby bez sensu.
OdpowiedzUsuń"Kończąc dyskusję" uciekłeś także od odpowiedzi na pytanie:
Czy swojemu dziecku bez wahania podasz jedzenie GMO?
Tak/Nie
Prosta odpowiedź - proste pytanie - prosty wniosek.
GMO bym nie dał nawet psu.
UsuńGotar, dzięki za linka :) oglądnę jak będzie chwila - teraz nie - własnie wtrąbiłem kilka kostek czekolady i nie chce mieć wyrzutów :)
OdpowiedzUsuńZ tonu wypowiedzi wynikała ignorancja :) Wyżej odpowiedziałem, że tak pod pewnymi warunkami, które również podałem (choć pewnie wymyśliłbym ich więcej gdyby chciało mi się myśleć nad taki odległym tematem). Świat w sferze wyborów nie jest zerojedynkowy, więc nie ma odpowiedzi tak/nie. Jak to mówią fanatyzm jest gorszy od faszyzmu. A nie lubię dyskutować, gdy oponent widzi tylko jeden kolor. Nie ma rzeczy tylko złych, lub tylko dobrych. Tak samo z manipulacjami genetycznymi, mogą być wykorzystane zarówno w dobrym, jak i złym celu. Jest to nauka raczkująca, która, o ile dobrze potraktowana może w przyszłości przynieść konkretne korzyści (lub straty, tego też trzeba być świadomym). Nie warto zamykać tego rozdziału ludzkości.
OdpowiedzUsuńWięc ja siedzę sobie dalej okrakiem na płocie i patrzę z góry na przeciwników i zwolenników. Tylko kostki podciągnę wyżej, żeby nikt mnie ciągnąć nie próbował :)
Ok - nie mam nic przeciwko temu jeśli kukurydza GMO zostanie przerobiona na biopaliwo - wykorzystana do produkcji papieru, alkoholu technicznego - załóżmy, że manipulacje genetyczne sprawią, że odmiana X będzie o wiele bardziej wydajniejsza energetycznie do celów przemysłowych niż klasyczna kukurydza.
OdpowiedzUsuńAle mam dużo przeciwko dawaniu jej ludziom. Z faszyzmem właśnie kojarzy mi się ten ekstremalny pogląd dopuszczający GMO.
Dalej pytam uparcie - załóżmy, że doczekałeś się pociechy.
Czy swojemu dziecku bez wahania podasz kaszkę kukurydzianą GMO???
Ja ci mówię - i jest to dla mnie poparte wypowiedziami dwóch znanych mi alergologów oraz lekarza ogólnego + wypowiedzi wielu rodziców, że coś z tą kukurydzą jest ewidentnie nie tak.
Nie musisz tu odpowiadać publicznie. Tak/Nie. Odpowiedz sam sobie w głębi duszy. Dam/nie dam. Sprawa zerojedynkowa. Dzieciak chce kaszkę albo chrupka i płacze - albo zje albie nie zje. Nie ma pośrednich rozwiązań.
Twoja (wewnętrzna) odpowiedź jest podsumowaniem całej dyskusji.
"Z faszyzmem właśnie kojarzy mi się ten ekstremalny pogląd dopuszczający GMO."
OdpowiedzUsuńOczywiście chodzi mi o dopuszczenie do spożycia przez ludzi lub zwierzęta hodowlane.
Należałoby także odpowiednio zadbać aby roślina GMO nie skaziła ekosystemu.
Ja właśnie jem smalec z tłuszczu gęsiego oczywiście domowej roboty ;) Masz rację tłuszcz jest zdrowy, nie warto ulegać anty-tłuszczowej histerii, nie słuchajcie kłamstw rozpowszechnianych w reklamach. Pamiętajcie, że jeśli wszyscy wyzdrowieją to koncerny farmaceutyczne zbankrutują ;)
OdpowiedzUsuńjeśli ktoś miał na studiach logikę to wie, że zgodnie z jej prawami jak największa ilość ludzi chorych leży w interesie koncernów farmaceutycznych. A lekarze? No cóż. Hipokrates nauczał, że najważniejsza jest dieta (to co jesz i pijesz) jak to się ma do recept i chemicznych leków? Spotkaliście kiedyś lekarza, który by Was uświadamiał, że odżywianie jest ważne? ja nie spotkałem dlatego przestałem im ufać i wziąłem zdrowie we własne ręce :D