czwartek, 19 stycznia 2012

Zmiana komórki oraz dylemat: laptop czy komputer biurkowy.

Mój dotykowy telefon pełen bajerów, podświetleń, fajnych opcji i możliwości trafił do szuflady - jakieś problemy z oprogramowaniem - nie miałem czasu i nie chciało mi się na razie dochodzić - po jako takim odświeżeniu komórka trafi na sprzedaż (pewnie na części) - wyciągnąłem z szuflady nieco starszą klasyczną Nokię i jest super - nie poluję z zasilaczem na każde wolne gniazdko w każdej wolnej chwili, telefon nie wysiada mi co chwile, w najważniejszym momencie - telefon po prostu działa, służy do dzwonienia i jest niezawodny - akumulator trzyma nawet tydzień - o to mi chodziło. Kupno jakiś czas temu nowszego modelu dotykowego, aby dobrze prezentował się w biurze - było przesadzone i niewygodne.


Jakiś czas temu dyskutowaliśmy także o komputerze do zakupu. Doszedłem do wniosku, że laptop mi nie jest potrzebny do niczego - nawet na dłuższy wyjazd jestem w stanie zapakować sobie monitor oraz małą cichą jednostkę biurową - może jakiś nettop z płytą miniITX - do dwóch teczek zamiast do jednej. Klasyczny zestaw komputerowy, nieco unowocześniony oczywiście i zminimalizowany da mi większą elastyczność działania. Przyjemnie mi się np. pracowało niedawno na monitorze o przekątnej 22", co na lapku jest nierealne. Mogę oczywiście podłączać laptop do zewnętrznego monitora, ale bardziej funkcjonalna będzie jakaś mini-jednostka biurkowa.

Obecnie wadą laptopa jak dla mnie jest integracja - jeśli padnie matryca - cały laptop muszę oddać do naprawy, jeśli padnie klawiatura - kolejny kłopot. Znajoma osoba pozbyła się potrebnego tu-i-teraz notebooka przez jakieś problemy z touchpadem w sumie na 2-3 tygodnie. Ja ostatnim razem czekałem na naprawę matrycy ponad tydzień. Serwisanci w serwisie zewnętrznym sformatowali mi przy okazji HDD... ehh... amatorszczyzna.

W klasycznym zestawie klawiaturę wyrzucam na śmietnik i kupuję nową w sklepie oddalonym o 10 minut piechotą. LCD odłączam i podłączam inny - rezerwowy. Pracuję dalej bez przerwy. Skoro laptopy i tak służą jako komputery stacjonarne - wybór jest jasny.

Hmm, czy to aby wygodna pozycja do pracy przy komputerze?

20 komentarzy:

  1. Ja mam w planach w dalszej przyszłości kupić sobie ultrabooka/MBA takiego do 14kg to już max, 13", do moich wymagań by się bardzo dobrze sprawdził, zwłaszcza że bardzo cenię sobie mobilność. W takim wypadku nie dbasz o kabelki i ewent. naprawy techniczne, bo nie o to chodzi. Takie netbooki to syf, a potrzeba sensownego kompa, tylko dobrze przenośnego. Jako drugi komputer można wtedy sobie sprawić w zależności od wymagań notebooka 15"=17", albo stacjonarny (mniejszy, większy, zależy od wymagań).

    Co do komórki nie wiem, ja użwam jej tylko do dzwonienia, przynajmniej na razie. I jest ok.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. tak miało być oczywiście 1,4 kg, a nie 14 kg ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomyśl może o laptopie 17", znacznie mniej prądu zużywa niż nawet nettop+monitor, a jesteś w miarę mobilny i nie jak dziad ze stacjonarnym do klienta jechać.

    Ja mam taką sytuację, iż w biurze mam desktopa a w teren i do klientów netbooka.

    OdpowiedzUsuń
  4. jasne, wszystko zależy od potrzeb

    kilka kabelków nie zaszkodzi, a w sumie można dokupić klawiaturę i mysz bezprzewodową do desktopa

    chodzi mi o to, że w sumie dużo ludzi kupuje laptopy na siłę

    OdpowiedzUsuń
  5. Gotar, właśnie o tym rozwiązaniu myślę. Nigdy bym do klienta przecież nie jechał z zestawem desktopowym :)

    to by dopiero było

    michał, 14kg to nie takie głupie - notebook i hantel w jednym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. aha, hmm, jeszcze jedno czy netbooki to syf?

    do obudowy miniITX mogę sobie wrzucić płytę jaką ja chcę - przy moim profilu użytkowania (lekki Linux/Unix) nie potrzebuję nawet dysku twardego

    wystarczy pendrive USB z systemem live, zapis danych na pendrive oraz/albo w chmurze

    OdpowiedzUsuń
  7. Może przegiąłem że syf, ale jako główne urządzenie to nieco wątpliwa sprawa, ale np. w dłuższą podróż, gdzie komputer czasami będzie potrzebny - spoko opcja, nawet jak ukradną to tylko ~1000 zł ;]
    Również używam linuxa :)

    Gotar z rubyonrails.pl ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ehm.... jesli sie lata samolotem to laptop jest niezbedny. Albo chociaz tablet jakis.
    Laptop w ogole jest jak szczoteczka do zebow - nie kupuje sie uzywanej i nie pozycza.

    Odnosnie tego ze w laptopie psuje sie matryca, klawiatura - wtf???
    Uzywam laptopow od lat ponad 10-ciu i ani mnie ani nikomu ze znajomych nie zepsula sie plyta glowna. Jedyny przypadek, ze sie zepsuje, to kiedy ktos zrzuci lapka na podloge albo cos w tym stylu.

    Odnosnie netbooka: dziwie sie, ze pytasz "czy to syf".
    Porownaj sobie spec od laptopa i jakiegos netbooka i bedziesz wiedzial, do czego sie nadaje jedno a do czego drugie.
    IMHO bez sensu jest miec komputer stacjonarny i netbooka i cos tam jeszcze. Stacjonarny tak naprawde oplaca sie tylko gdy:
    - chcesz miec super maszyne wypasiona do gier
    - musisz robic profesjonalna grafike
    - masz w domu lacze T1 i serwer sobie chcesz postawic do czegos-tam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uzywam laptopa z dodatkowym ekranem. Dwa ekrany to moim zdaniem swietna sprawa. A jak potrzebuje go gdzies zabrac to tez nie ma problemu.

    OdpowiedzUsuń
  10. futrzak ma rację

    sam mam laptopa od 5 lat - Toshiba Satellite, "Pracuję" na nim prawie codziennie od tylu lat przez ~ 10h, policz sobie ile to wychodzi... NIC się nie zepsuło.

    pozdr,

    OdpowiedzUsuń
  11. futrzak nie pytam tylko odnoszę się do pytania kolegi, chodziło mi bardziej o netbooki/nettopy w kategoriach użytkowych

    tak czy inaczej twoja odp. będzie przydatna dla innych czytelników

    laptop z dodatkowym ekranem? hmm? jeśli lubisz filmy a tym ekranem jest plazma 32" to jest baaaardzo fajnie :>

    polecam

    z różnych powodów różne komponenty się w lapkach psują, wyobraź sobie rypnięcie w takiego lapka łyżką do bigosu :)

    ...i to niekoniecznie się psuje chińszczyzna - w słynnych prestiżowych makówkach z linii power pc padają często CD - na co się skarżą moi koledzy z ppa.pl przerabiający je masowo na neo-amigi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. RO:
    Wiesz.. Nie ma ZADNYCH komputerow dziecioodpornych. Jak walniesz lyzka od bigosu w normalny LCD monitor, aparat, czy zwalisz ze stolu komputer stacjonarny to tez sie spieprzy.
    Wina rodzica, ktory nie dopilnowal dziecka albo dal pijanym do zabawy wlasnego laptopa.

    Ostatnie laptopy Power PC to byl rok cos 2004 czy 2005. No 8 lat. Po ch* przerabiac na "neo-amige" (???) skoro jak juz ktos MUSI absolutnie to moze sobie za te glupich kilkadziesiat dolarow kupic nowy naped i sobie wymienic w ciagu godziny?

    OdpowiedzUsuń
  13. A co za telefon masz ? Ja ze swojego Galaxy s2 jestem mega zadowolony i po zmianie oprogramowania bateria wytrzymuje 300% dłużej niż normalnie ;) Tylko ostatnio oddałem go do serwisu SAMSUNGA i historia jaka się tam dzieje wymaga opisania tego i wrzucenia na wykop . pe el

    OdpowiedzUsuń
  14. Do niedawna jechalam na notebooku, ktory byl moim glownym komputerem, ale poniewaz byl juz stary to przesiadlam sie na swoj "domowy serwer", ktory tez mial juz 2 lata. Akurat mi wystarcza i nie musialam nic nowego kupowac.

    Moglam dostac bardzo dobre glowne komponenty do nowego desktopa za darmo i dokupic obudowe i reszte akcesoriow, ale uznalam, ze nie ma takiej potrzeby. To co mam jest wystarczajace.

    Natomiast od 2,5 roku korzystam z netbooka i ten sprzet sie sprawdza. Ale to jest tylko dodatkowy sprzet, ktorego uzywam poza domem, w podrozach itp. Ma baterie, ktora bardzo dlugo trzyma i jest lekki. Czasami ledwo ciagnie moje aplikacje gieldowe, gdy uruchomie ich za duzo, ale jakos z tym zyje. Wystarczy do podstawowych rzeczy, ktore robie poza domem. Nosze go codziennie w plecaku do pracy, jako backup, gdybym czegos potrzebowala.

    Pewnie nie zabrzmi to za dobrze, ale w ostatnich 10 latach tylko raz bylam bez komputera na wakacjach (4 dni chodzenia po gorach). Wczesniej zawsze bralam notebooka, a potem netbooka.

    Przez 13 lat nie popsul mi sie zaden notebook, ale ja zawsze je szanowalam i byly to sprzety z serii biznesowej.

    O telefonie pisalam w poprzednim watku. Co kto potrzebuje. Ja uzywam telefonu do netu i gieldy, malo dzwonie. Dlatego korzystam od paru dobrych lat ze smartfonow.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aha, ja nie poluje na zadne gniazdka, zeby naladowac telefon, tylko podlaczam po usb do komputera. Telefon wytrzymuje mi 2-3 dni, zalezy ile korzystam z internetu. Mam tez ladowarke samochodowa. Jeszcze nigdy nie bylo sytuacji, zeby telefon rozladowal sie kompletnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. rozpatrywanie przypadkowo zniszczonego elementu laptopa w domu kategoriach winy?

    jakiś żart

    telefon to motorola cośtam, teraz już nie sprawdzę na szybko

    co do starych makówek,
    żaden komp nie jest wieczny, niezależnie od marki

    OdpowiedzUsuń
  17. @"Ja ostatnim razem czekałem na naprawę matrycy ponad tydzień. Serwisanci w serwisie zewnętrznym sformatowali mi przy okazji HDD... ehh... amatorszczyzna."

    eee... a po co im oddawałeś dysk? Ja jak oddałem do serwisu laptopa, bo był na gwarancji, to dysk wyciągnąłem, podłączyłem do innej jednostki i normalnie pracowałem dalej. Poza tym mogłeś zażądać odzyskania danych, albo zagrozić sądem.

    Co do takich stacjonarnych maluchów to korzystałem z box-a Eeepc Asusa. Parametry miał jak netbook, konstrukcja jak laptop, więc w zasadzie nie był to klasyczny desktop, w którym sam mogłeś powymieniać części. A i mobilne to nie było, bo klawiatura, monitor, mysz, stos kabli przenosić... Najlepsze rozwiązanie to desktop w robocie, netbook do klienta i dysk przenośny żeby danych nie kopiować pomiędzy jednostkami tylko szybko wypiąć i wyjść z dyskiem i netbookiem pod pachą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dane sobie wcześniej zarchiwizowałem - szkody nie było. Po prostu przeszedłem na inny komputer z pracą.

    Jeśli chodzi o "malucha" raczej wezmę coś z miniITX w ale takiej obudowie, która umożliwi mi modyfikacje i zabawę - czyli aby mieć raczej klasyczny desktop.

    Dysk przenośny mam - masz rację z pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
  19. RO:
    "rozpatrywanie przypadkowo zniszczonego elementu laptopa w domu kategoriach winy?

    jakiś żart"

    -- rozpatrywanie awaryjnosci laptopa (i w zwiazku z tym decyzji o jego zakupie badz nie) w kategoriach mechanicznego uszkodzenia zrobionego przez czlwieka?

    jakis zart.

    OdpowiedzUsuń
  20. oj oj za dużo tego pysznego argentyńskiego wina :)

    tłumaczę prosto i jasno:

    nie zwalczam tu offów ale sprawa jest jasna, jeśli ktoś czyta całość ze zrozumieniem

    głównym tematem postu i rozmowy jest określenie pewnej elastyczności rozwiązania 'komputerowego' - nie mówię o winie - a o różnych czynnikach i faktach

    w tych kategoriach rozwiązanie klasyczne, o ile NIE potrzebuje się mobilności i zna się człowiek na rzeczy jest lepsze

    ponieważ ja uwsteczniać się nie chcę myślę o postawieniu na rozwiązanie cichsze mniejsze, wygodniejsze - nie potrzebny mi huczący tower, czy inny kombajn

    OdpowiedzUsuń