środa, 28 grudnia 2011

Alkohol i papierosy

Pod poprzednim postem w komentarzach jeden z czytelników najwyraźniej zbulwersował się moją bardzo radykalną postawą wobec pijanych kierowców - odpowiedziałem w komentarzach na ile uznałem to za sensowne - temat był wałkowany tu nie raz - dlatego odsyłam do archiwum. Moje zdanie na temat picia i wsiadania za kierownicę się nie zmieni.


Powtórzę w formie posta jednak fragment komentarza: Uważam, że jeśli ktoś się nie może powstrzymać od picia, np. na spotkaniu towarzyskim jeśli wie, że zaraz ma jechać - lub skończyć na symbolicznym piwku albo szklaneczce szampana/wina* jeśli wie, że czeka go następnego dnia jazda - ta osoba powinna udać się do specjalisty i podjąć leczenie. Szybkie zdiagnozowanie alkoholizmu i podjęcie leczenia może uratować choremu karierę, relacje rodzinne, zdrowie a nawet życie (tak samo potencjalnym ofiarom na drodze).

*dla rosłego mężczyzny może to być i dwie miarki alkoholu - trzeba po prostu znać swoje ograniczenia - to chcę powiedzieć

Myślę, że wszystko jest dla ludzi - o ile używamy tego z głową.

Napiszę jednak o swoim szwagrze - bardzo inteligentnym i porządnym chłopaku. Rok temu zaczął popalać okazjonalnie - a to impreza i towarzystwo, a to trudne sprawy zawodowe... mniejsza o przyczynę. Oczywiście wszystko pod kontrolą, to nie był żaden nałóg, mógł rzucić bez problemu, zaczynało się od jednego, dwóch papierosów dziennie.

Obecnie schodzi dziennie od pół paczki do paczki jasnych Marlboro. Smakowanie okazjonalne stało się nałogiem.

Piszę to bo byłem kiedyś w podobnej sytuacji, popalanie dla zabicia stresu, itp. jednak ja zacisnąłem zęby, oddałem swoją paczkę papierosów bezdomnemu i to był koniec.

Cieszę się teraz z tej decyzji.

Może Nowy Rok to dobra okazja na postanowienia noworoczne i rzucenie palenia? I człowiek poczuje się zdecydowanie lepiej - i będzie to ulga dla portfela. Oczywiście to indywidualna decyzja - mimo wszystko kulturalny i dobrze wychowany palacz, który respektuje prawa innych osób - niepalących - to wielokrotnie lepsze zjawisko dla otoczenia niż alkoholik, zwłaszcza alkoholik nieświadomy swojej choroby.

3 komentarze:

  1. Bo widzisz, wcześniej napisałem że wszystkiemu winne są złe drogi (zażartowałem), co jest oczywiście nieprawdą. Tak właśnie tłumaczą się drogowi debile, pijacy za kółkiem itp. itd. Widać nawet takie wypowiedzi na forach internetowych. Ostatnio spotkałem się z taką opinią, że gdyby pijany kierowca czy czub prujący 200 km/h, jechał po równej drodze to by pewnie wypadku nie spowodował - to chore, co ludzie wypisują, bronią pijanych debili, zrzucając winę na stan dróg, w głowie się nie mieści. Kończąc, sam nawet niedawno dodałeś że drogi są w całkiem dobrym stanie, więc tak na prawdę to brawura, pijaństwo zabija, nie drogi. Tak samo jak Ty, potępiam pijaków za kółkiem, dla mnie to zabójcy, zasługują na najwyższy wymiar kary.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod tym co mówisz. To co napawa niepokojem - to właśnie tolerancja w internecie wobec pijaków za kółkiem. Bagatelizowanie sprawy, itp.

    Prawdopodobne jest też, że taki delikwent, który w internecie broni pijusów za kierownicą sam nie będzie miał oporów aby zrobić to samo.

    OdpowiedzUsuń
  3. co do palenia - przypomniałem sobie, że dokładnie na 100% identyczną sytuację miałem już raz z kumplem na studiach :(

    już to opisałem kiedyś

    OdpowiedzUsuń