wtorek, 3 lipca 2012

Mężczyzna metroseksualny

Jakiś czas temu czytelnik o nicku Kuba zadał mi pytanie: "Obserwuję ten blog od początku jego istnienia i zauważyłem, że dość często najeżdżasz na "styl" metroseksualny i naszło mnie pytanie, mianowicie dlaczego to robisz Adminie?" Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest warta osobnego posta.

Otóż oczywistym jest, że stylu metroseksualnego nie lubię i już. O gustach się ponoć nie dyskutuje...ale i tak się dyskutuje, nieprawdaż? Zatem nie lubię na przykład herbaty z mlekiem - i jak pierwszy raz w Londynie ją wypiłem, to mnie zwyczajnie cofnęło, ku wielkiej konsternacji gospodarzy. Rozumiecie?

W kontekście oszczędzania stylu metroseksualnego nie lubię, bo jest nieoszczędny, rozrzutny, jest zaprzeczeniem tego co ja reprezentuję na tym blogu - nie lubię go zatem programowo. Na tym blogu pełni on rolę "wielkiego złego luda" czy innej zarazy, której należy się wystrzegać.

W kontekście psychologicznym nie lubię metroseksualizmu tak samo jak każdego -izmu. Naobserwowalem się chłopaków totalnie przeflancowanych psychologicznie na punkcie konsumpcji, markowych ciuchów, markowych kosmetyków, pielęgnacji, depilacji i innych. Nie odpowiada mi taki zniewieściały typ zachowań u mężczyzny (u kobiety właściwie mi to nie przeszkadza).

I znów wyjaśniam, że ja także lubię dobrze się ubrać, dobrze pachnieć i zadbać o swoj wygląd, ale to wszystko ma mieć jakiś umiar i rozsądne granice, tak abym jako facet nie był niewolnikiem konsumpcji i mody. Lubię po prostu decydować sam, a nie postępować tak czy owak, bo tak napisał ważny i słynny kreator mody w Cosmopolitan (autentyczny przypadek kolegi), lubię kupić kosmetyk, który mi dobrze pachnie i dobrze się nakłada po goleniu, a nie który jest modny.

Metroseksualizm jest dla mnie stylem i modą w którym de facto mężczyzna niewieścieje i nie panuje nad kwestiami takimi jak własny wygląd. Decydują za niego styliści, designerzy i kolorowe pisemka. Ja nie pozwolę, by ktoś za mnie decydował i coś narzucał.



Ja jestem tradycjonalistą, w dodatku tradycjonalistą z robotniczej rodziny i u nas chłop ma być chłop i tyle, a nie żadne tam figo fago, depilacje, styliści i mdlenie nad promocją markowego ciucha czy serii perfum. Człowiek chyba stoi w hierarchii intelektualnej trochę wyżej od małpy i może decydować za siebie, no nie?

P.S.#1 Polecam post o napojach na blogu naszej przemiłej koleżanki.


P.S.#2 A u mnie nowy post o reaktywacji marki Amiga.

15 komentarzy:

  1. Po pierwsze Ty jesteś pod wpływem nurtu "oszczędnościowego, wpływem Twojego chłopo-robotniczego wychowania (jak sam piszesz), więc (pod tym względnem, bo ten punkt rozpatrujemy) wcale nie "wyżej od małpy", a metroseksualista wydający pół pensji na ciuchy i perfumy nie jest "niżej od małpy".

    ostatecznie chodzi o to co się chce od życia. Ty oszczędzasz, by poprawić swoją jakość życia w przyszłości (czytaj w przyszłości móc więcej doświadczać, lepiej jeść, rosnąć) metroseksualista robi to już teraz. Inna sprawa, że część mężczyzn może sobie pozwolić na wydawanie dużej ilości pieniędzy na modę i perfumy oraz oszczędzać. To po prostu rodzaj... mody, a ta jak to moda ma za zadanie zwiększenie sukcesu reprodukcyjnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnim miesiącu wydałem około 1500zł na rożnego rodzaju pachnidła - takie hobby...

      Usuń
    2. stać mnie (finansowo) aby na pachnidła wydać znacznie więcej, ale tego nie zrobię

      mam płyn po goleniu z Biedronki - zielony, dezodorant w kulce z Lidla szary i jakoś nie wpływa to na moją samoocenę i pewność siebie w sytuacjach damsko-męskich

      wprost przeciwnie - na zainteresowanie płci przeciwnej nie narzekałem

      znajomy raz niedawno na trening nie poszedł, bo mu się prały buty i spodnie, markowe (cholerna wilgotność teraz na Dolnym Śląsku i długo schnie) bo jeszcze ta i tamta zobaczy i w ogóle, ojojoj

      to na następnym razem ja po prostu podszedłem do "tej i tamtej" pogadać, zamienić kilka słów i teraz "z tą i tamtą" jesteśmy znajomymi :)

      tak się to po prostu robi, będąc po prostu sobą, a nie depilując klatę i zgrywając jakiegoś gogusia w markowych trampkach

      żal mi tych metroseksualnych fashion victims - będę z tym na blogu walczył, bo to żenada

      chłop ma być chłop i tyle

      Usuń
  2. No i tu się z Tobą zgodzę, facet, czy chłop ma być męski, a nie przesadnie wymuskany.
    Krem może używać, ale nie powinien on być droższy od mojego :)
    I ciuchy - oczywiście dobrze jeśli dobrze leżą, ale jeśli stają się ważniejsze od wszystkiego ponadto - to cała ta dbałość jest wg mnie głównie jednym z objawów narcyzmu.
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. RO
    To inwestycja - w wizerunek. Beda dobrze wygladac, to wiecej pieknych i szybkich kobiet beda miec. Ty reprezentujesz inne pokolenie. Mam wrazenie, ze uzywajac dezodorantu z Biedronki czy Lidla czy tez nie dbajac (Twoim zdaniem nadmiernie) o wyglad zwenetrzny Ci faceci nie osiagneliby tego czego chca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inaczej: ja mam wrażenie, że może oni i przyciągają, ale na pewno zły typ kobiet. W Poznaniu mówiło się na taki typ dziewczyn "blachary" i de facto nikt ich nie lubił. Ani koleżanki, ani normalni faceci.

      Usuń
    2. Kiedy oni co innego cenią niż ciepło domowego ogniska i umiejętności gotowania domowych obiadków...

      Usuń
    3. ale "sukcesu reprodukcyjnego" to nie wróży, typ kobiet o który chodzi metro-gogusiom to nie jest dobry materiał na matkę

      Usuń
    4. z resztą pisanie o kobietach przez pryzmat "sukcesu reprodukcyjnego", co ty często robisz, tak właściwie mi nie leży

      pogadaj na ten temat na przykład z kolegą z Boskiej Woli, on zdaje się coś na ten temat pisał

      Usuń
  4. I tak trzymaj, Adminie. Facet ma być jako tako zadbany, ma mieć przycięte włosy, umyte zęby i nie śmierdzieć potem i alkoholem. Ale czy założy niebieską koszulę czy różową, dżinsy czy sztruksy po dziadku - to już bez znaczenia (byle czyste). Ma mieć coś w głowie (podkreślam W, nie mylić NA, bo na przykład żel na głowie to już trochę przesada), tak żeby umiał ciekawie zabawić kobietę przez jakiś czas rozmową. No dobra, NA głowie może mieć kapelusz. :)
    Fajnie, jak ma ręce zadbane, choć przy niektórych profesjach (np. mechanik rowerowy) może być odrobina smaru. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie piękno kobiety nie jest tylko powierzchowne, ale liczy się też to co ona ma w głowie.

      Z kobietą chcę także przebywać, żyć i mieć przyjemność z jej towarzystwa.

      Jakiś szacunek ma być. A nie tylko bzyk-bzyk pokątnie na imprezie i do widzenia.

      Usuń
    2. Daimyo, czy ja napisałam, że wygląd się nie liczy? Wygląd się liczy (np. czyste włosy, zęby, ręce), ubranie niekoniecznie.

      Usuń
    3. Źle się wyraziłem, miałem na myśli, "że nie liczą się ubranie mężczyzny". Przeczy temu biologia i tradycja...

      Usuń
  5. Zachowania mężczyzn które jest tematem powyższego postu nazywam osobiście metkoseksualizmem. To taki rodzaj parcia na noszenie modnych metek przy ciuszkach.
    Pozdrawiam, Tomek.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja te metki najczęściej wycinam, bo mnie łechocą

    OdpowiedzUsuń