czwartek, 12 lipca 2012

Minimalizm - trudna droga minimalisty

Dziś coś na popularny ostatnio temat, którym jest minimalizm, ale jak zwykle u mnie na blogu bez słodzenia i zupełnie szczerze.

Nie da się ukryć, że minimalizm stał się ostatnio popularny, napowstawało dużo blogów na ten temat*, minimalizm zobaczyliśmy w telewizji śniadaniowej oraz w mediach, co niektórzy zakasali rękawy i zaczęli nerwowo liczyć do 100, jeśli chodzi o stan posiadania i zastanawiać się, w długich, filozoficznych przemyśleniach, czy szczotka do zębów, pasta i kubek to jeden przedmiot, czy może rzeczywiście trzy...

Śmieję się trochę z tego, moda w mediach przeminie i znajdzie się inna moda. Jeden z drugim, dumnie kroczący drogą minimalisty przestanie pisać i zajmie się....nie wiem czym.... może drogą samuraja...



...co w sumie nie byłoby takie złe. :)

Ponieważ ja jestem minimalistą mocno umiarkowanym, ale za to nie sezonowym, tylko takim rasowym prostym skurczybykiem - powiem wam, że droga minimalisty bywa rzeczywiście trudna.

Generalnie cała właściwie trudność podejścia minimalistycznego to układanie sobie relacji z otoczeniem. W praktyce zasada - "ja szanuje twoje poglądy i sposób życia, a ty szanuj moje" zupełnie nie działa, ludzie pozostaną ludźmi.

Trzeba także ułożyć sobie relacje z bliższą i dalszą rodziną, co trwa latami i jest i tak nieskuteczne. Np. zawsze ta sama irytująca rozmowa u teściów na temat mojego niejedzenia tortów i ciast. W pocie czoła własnoręcznie kupionych w cukierni.

Trzeba ułożyć sobie relacje z otoczeniem prywatnym i biznesowym... ale i tak ludzie zerkają na moja komórkę jak na UFO... bo jak można nie mieć teraz smarftona, albo jakiegoś iGadżetu na moim stanowisku - aaa pewnie komórka się Panu zepsuła i jest w serwisie? Nie, kurde, nienawidzę smartfonów i iGażdzetów, bo nie lubię być przyklejony do ładowarki i gniazdka elektrycznego jak pies łańcuchowy do budy. Moją komórkę ładuję raz w tygodniu i to i tak dla mnie za dużo!

Jak można nie lubić markowych produktów, jak można ich nie ubóstwiać i nie trząść się nad ich zdobyciem, toż to po prostu nienormalne. To tak jakby nie lubić małych piesków i kotków.

Jak można nie oglądać Euro 2012 przy talerzu pieczonych kiełbas i zakąsek oraz 0,7 czegoś mocniejszego? Ano można, bo zupełnie nie jara mnie oglądanie grupki facetów biegających za piłką po zielonej trawie - ja sam wolę biegać, ćwiczyć ruszać się - i głównie to mnie emocjonuje...

...i tak dalej....

To jest generalnie sztuka robienia swojego i uczenie się, aby ignorować to co myśli otoczenie (tak aby sobie zbytnio nie zaszkodzić).


*niektóre blogi "obrażone" na mnie, z powodu pisania wprost i bez popierdólki, niektóre zaprzyjaźnione, chyba dokładnie z tego samego powodu

9 komentarzy:

  1. Dobrze gadasz, Adminie. Zwłaszcza o tym ganianiu po trawie. :)
    ps. Tak z ciekawości - domowych ciast też nie jadasz? Zgadzam się, że z cukierni są czasem paskudne, ale domowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zupełnie toleruję i akceptuje jedzenie ciast i słodyczy, jak ktoś lubi

      czasem sam osobiście kupuje ciasta (dla gości na przykład)

      ale ja sam ich nie jem, po prostu, no może czasem kawałek domowego i to z dużej uprzejmości dla gospodarza

      natomiast jeśli ktoś chciałby mnie ugościć to zazwyczaj wie, że nie pogardzę sałatka warzywną z oliwą, rybą, pełnoziarnistym chlebem i kawą zbożową

      Usuń
    2. aha taka dieta nie jest wyrzeczeniem dla mnie, jest przyjemnością

      wyrzeczeniem jest właśnie uprzejmościowe wepchanie w siebie kawałka ciasta

      Usuń
    3. jakbym męża własnego słyszała ;)

      Usuń
  2. Witaj adminie,
    Od jakiegos czasu czytam Twoje wpisy i podobaja mi sie. Piszesz o rzeczach prosto i otwarcie, a ja podzielam wiekszosc Twoich opinii. Ja co prawda ogladalem Euro ale tez jak Ty bardziej wole samemu grac niz ogladac.

    Wydaje mi sie, ze masz takie zdroworozsadkowe podejscie do wielu spraw. Wiekszosc z nas juz dawno sie pogubila.

    dziekuje,
    Adam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dzięki, zawsze fajnie usłyszeć miłe słowa

      Euro oczywiście trochę oglądałem - np. mecze na siłowni z kolegami jednocześnie ćwicząc na orbiterze

      raz z sąsiadem przy meczu nawet umiarkowanie popiliśmy

      ale generalnie, porównując do rodziny i otoczenia to byłem Euro-sceptykiem

      nasza drużyna się nie popisała (kondycyjnie przede wszystkim)

      Usuń
    2. chcę powiedzieć, że mecz w dobrym towarzystwie albo w fajnym nastroju jeszcze ma sens, ale patrzeć jak nasza reprezentacja chce ale nie może, to niezbyt miłe

      i słyszeć pijackie przyśpiewki nocą na osiedlu: "chłopaki nic sie nie stałooooo, chłopakiii niiic się nie stałooooo" mnie jakos nie bawi

      oj stało się cholerka, stało się!

      Usuń
  3. BTW. mnie krew zalewa jak idę po starówce mojego miasta po takim pospolitym ruszeniu jak euro...

    Lem napisał:

    "Dopóki nie skorzys­tałem z In­terne­tu, nie wie­działem, że na świecie jest ty­lu idiotów."
    ...a to wystarczy wyjść z domu po euro albo w piątek czy sobotę na miasto... :/

    Szczerze powiedziawszy to poruszasz bardzo ważny, godny uwagi temat. Ja np. mam z tym problem. Jestem jakby empatyczny i jak widzę jak komuś coś nie wychodzi to się tym martwię i (często zbyt na siłę) staram się zmienić jego tok myślenia czy sposób postępowania. A bardzo często ludzie robią źle bo tak chcą i z mojego punktu widzenia jest im źle i mi może (wyobrażając sobie siebie w ich położeniu) być z tym źle a oni czują się całkiem poczciwie. Ale długo mi zajęło dojście do pewnego "zdrowego egoizmu" i machania ręką na coś takiego. Wystarczyło się parę razy zawieść na kimś by zrozumieć że trzeba dbać o swoje bardziej niż o cudze... Uczymy się cały czas! :)

    Dzięki za kolejny wpis R-O! Mi to kiepsko wychodzi i dużo na głowie ale może się przebudzę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy okazji - ten wpis sprawił oczywiście, że "obraziła się" na mnie przynajmniej jedna osoba z listy czytelników

      to jest normalnie jakaś prawidłowość - zawsze, ale to zawsze, jeśli skrytykuję regułę 100 przedmiotów w minimalizmie - ktoś się obraża :>

      oj, szykuje się nam kolejny post jak prawidłowo podchodzić do tego dogmatu minimalistycznego :)

      Usuń