niedziela, 1 lipca 2012

Woda i napoje ze sklepu - jak oszczędzić

Jest gorąco, chce się człowiekowi pić, pod ręką czyhają pokusy w postaci gotowych napojów gazowanych, nektarów i wód ze sklepu. Wszystko kosztuje, pijesz to i dalej chce się pić.


Czy nie macie czasem uczucia, że wypilibyście całe jezioro?

W dawnych czasach, kiedy nie było tyle pokus w sklepach, kiedy sklepy w weekendy na ogół były zamknięte na stole w kuchni stał dzban kompotu z tego co akurat obrodziło na ogrodzie czy działce. Ci którzy działek i ogrodów nie mieli pożytkowali nadmiar owoców od sąsiadów, rodziny i przyjaciół, a w ostateczności szło się do lasu, lub na bezpańskie pola i zbierało dzikie owoce. Teraz te owoce gniją i opadają na ziemię, a my kupujemy gazowane paskudztwa ze sklepu pędzone na słodowym soku z syntetycznej kukurydzy GMO zabarwione sztucznym barwnikiem (czyli na mój gust tak jakbyśmy pili zmiksowany plastik ze śmietnika)...

W moim domu staram się wprowadzać zwyczaj robienia kompotu, postawienia na stole dzbanka ze schłodzoną herbatą owocową. Sam w te chwili popijam wystudzoną czerwoną herbatę. Nie jestem jakimś ekstremistą, kiedy domownicy i goście mają ochotę kupię jakiś napój gazowany. Kupię czasem nawet jakiś napój piwopodobny HGB (czyli ok. 90% oferty na rynku polskich piw), który na skutek wadliwości polskiego prawa można na etykiecie nazwać piwem. Ale nie zmienia to faktu, że generalnie lubię naturę i dobra jakość.

Na blogu firmowym coś w temacie 12 miesięcy gwarancji na firmę.

12 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, kompoty firmowe mam czy babć odeszły prawie w niepamięć, a ludzie karmią się czymś, czym na pewno by nie chcieli, gdyby byli bardziej świadomi.
    Cenne i celne spostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hi hi hi dopiero daw piwa wypiłem (no i zacząłem trzecie) więc za mało mnie znieczuliło na takie widoki :) Jednak wolę Machette :)

    Generalnie (że tak na offtop wejdę) nie mam syndromu dnia następnego. Zero suszenia, bólu głowy czy innych wygibasów. Zanim zaczniecie mi zazdrościć to wspomnę o negatywach. Spożycie alkoholi to w moim wykonaniu czysty surwiwal. Kajecik w rozmiarówce Pisma Świętego gdzie rozpiska co mogę jeść z czym a czego już nie. Inaczej złota zasada Bulczasa, dzień picia dwa dni wym***nia :( Ale przynajmniej alkohiolizm mi nie grozi :P Poza tym Polski organizm pozytywnie reaguje jedynie na Polski bimber a z tym cienko :(

    Wracamy do twematu. Kompot jak kompot, czasem jest czasem nie. Ponieważ nie wyobrażam sobie tego inaczej co rok robię z różnych owoców soki. Soki takie leżą prawie cały rok (bo jak w zimie pić sok) aby w lecie można było sobie taki soczek wyciągnąć i pić z wodą. Wody gazowane owszem kupuję ale zwykłe bezsmakowe. Za to z nostalgią wspominam "przeklętą komunę" za czasów której w sklepach GS były naboje z CO2 do maleńkiego domowego saturatorka.

    Pamiętam jak kilka lat wstecz namiętnie zapijałem się napojami "COLA", zwłaszcza tymi markowymi. W pewnym momencie z tego zrezygnowałem i wiecie co? Teraz mogę maksymalnie wypić tegoż specyfiku góra 2 setki. Potem mam uczucie przecukrzenia które sprawia że pragnienie mi się zwiększa zamiast zmniejszać.

    Ogólnie już będzie dobrze jak ludziom na widok etykietki "BEZ CUKRU" zacznie się zapalać światełko ostrzegawcze. Cukier zwą Białą Śmiercią, niestety przy tak zdefiniowanej skali dla Aspartamu brakuje już pojęć.

    Znad kufelka piwa i połowy arbuza pisał Tombula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, to juz zdejmuje tego włochacza, aby nie płoszyć czytelników

      co do coli - są w niej masakryczne ilosci cukru, po prostu maasakryczne

      do 30kilku kostek w jednej butelce!!!

      ale ponoc dobrze wypic raz na jakis czas - kamienie z nerek usuwa - taki to kwasior

      Usuń
  3. Piwo też ponoć usuwa a na pewno lepsze :)

    Co do cukru to i owszem jest to zł ale sedno jest w czym innym. Otóż każdy samochód do transportu koncentratu COLI musi posiadać tablice ADR. TAk więc już nawet najbadziewniejszy zagęszczony sok który nie miał styczności z naturalnymi owocami jest w lepszej sytuacji gdyż takowych tablic nie wymaga.

    Zresztą co dużo mówić : http://www.wykop.pl/ramka/998307/dlaczego-nigdy-nie-znajdziecie-zdechlej-myszy-w-puszce-mountain-dew/

    Wątpię aby tylko ten jeden napój tak działał.

    Przypomniała mi się również zasłyszana anegdotka. Podobno za któregoś z królów Polski przeprowadzono badanie. Jeden z więźniów przez rok dostawał wino a drugi piwo. Dostawali tylko te trunki bez jedzenia. Ten od wina przeżył rok ale miał wyniszczony organizm i umarł najprawdopodobniej na marskość wątroby. Ten od piwa przeżył rok w pełnym zdrowiu z całkiem galantym brzuszkiem i został ułaskawiony.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przy normalnej diecie kamieni w nerkach nie ma, a jak juz sie zrobia to wystarcza od czasu do czasu pic piwo (ale porzadne a nie jakies siki przemyslowe).

    Co do napojow wlasnej roboty: mozna tez zrobic sobie iced tea czyli mrozona herbate. Zapazyc herbate, wystudzic, dodac cytryny i ew. cukru, wrzucic kostki lodu. MNiej roboty niz z kompotem. Bardzo dobra tez jest na zimno barley tea (robiona z jeczmienia prazonego) - nie wiem, czy w Polsce mozna takie cos dostac, ale jest rewelacyjna - nie trzeba nawet wrzatkim zalewac, mozna letnia woda tylko naciaga z pol godziny.
    Chyba kiedys wystepowal tenze jeczmien prazony pod nazwa "kawa zbozowa".

    Mozna tez zwykla wode odfiltrowana (albo przegotowana) zaprawic cytryna, wrzucic pare plasterkow cytryny, pare swiezego ogorka i odstawic do lodowki. Tez bardzo dobrze smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm trzeba będzie wypróbować
      dzięki za pomysły

      Usuń
  5. Schłodzony kompot to super sprawa! Szkoda, że w barach rzadko można spotkać, przecież to takie tanie i sezonowe.
    Fajnie chłodzi mięta. Albo zielona herbata z miętą - teraz jest świeża mięta, tylko poszukać trzeba. Zresztą mięta na upał to arabski sposób (oryginalnie z cukrem, ale bez cukru moim zdaniem lepsza).
    Woda z miodem, cytryną i lodem.
    Mate pita na zimno (z mocno schłodzoną wodą).
    Kefir z wodą i cytryną (ajran, bodajże turecki patent).
    Na koniec zostawiłam moje największe dziwactwo - woda po gotowaniu warzyw na parze, oczywiście schłodzona i z lodem. :)
    Może zrobię u siebie jakiś wpis o tych napojach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli tak - to czekam

      i koniecznie podlinkuj go u mnie

      Usuń
    2. wczoraj spróbowałem zielonej z miętą od Sagi. Dobre w istocie.

      Usuń
  6. Wyciskamy sok z pomarańczy i/lub mandarynek, cytryny, limonki etc. dodajemy wody i lodu. Ewentualnie słodzimy (na dietę ksylitol, setvia, trzcinowy) Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Woda i napoje. Jak oszczędzać? NIE ze sklepu. Prosty,tani i zdrowy sposób. W temacie: na fb w wyszukiwarkę: PijeWodeZKranu oraz dokument "woda butelkowana kto jej potrzebuje lektor pl" do odszukania w necie

    OdpowiedzUsuń